Tola Piotrowska
Macierzyństwo Wysoko wrażliwa mama Wysoko wrażliwe dziecko

Być wrażliwą mamą wysoko wrażliwego dziecka

Od paru tygodni piszę ten wpis, a myśl o wysokiej wrażliwości mojego dziecka towarzyszy mi od miesięcy. Chcę napisać więcej o temperamencie, który wydaje się niedoceniany. Wiem o tym, bo sama taki posiadam. Jestem wysoko wrażliwą osobą, która ma wysoko wrażliwe dziecko. I jak mi jest z tym? Nie będę ukrywać, że bardzo różnie.

NIE DAJ SOBIE WMÓWIĆ, ŻE Z TOBĄ JEST COŚ NIE TAK

Jak byłam młodsza wstydziłam się swojej wrażliwości. Od zawsze czułam bardziej, widziałam więcej, przeżywałam intensywniej. Nie zawsze miałam na to przestrzeń i wiele z moich doświadczeń sprawiło, że zamykałam się w sobie. Wstydziłam się swoich reakcji i emocji. W różnych sytuacjach słyszałam słowa: „przesadzasz”, „jesteś przewrażliwiona”, „nic takiego się nie stało”, a w moim odczuciu było zupełnie inaczej. Nie wiedziałam jednak jak zaufać temu, co czuję. Bo nikt nie mówił, że wysoka wrażliwość to coś normalnego, akceptowanego. Raczej widziano tę cechę w kategorii inności. Długo nie widziałam wartości w tym przeżywaniu. Czułam się dziwna. Zastanawiałam się, co ze mną jest nie tak. W duchu przeklinałam swoje podejście do życia, aż do czasu, gdy znalazłam ujście swojej wrażliwości.

WYSOKO WRAŻLIWE DZIECKO STAJE SIĘ WYSOKO WRAŻLIWYM DOROSŁYM

W poszukiwaniu swojej drogi jako psycholożki, autorki bloga i fotografki zaczęłam doceniać siebie bardziej. Wiem, że nie lubię zatłoczonych miejsc, że wolę kontakt jeden na jeden niż spotkanie w większej grupie. Lubię analizować ludzkie zachowania i zamiast oceniać, szukać głębiej. Wiem, co mi służy, a co powoduje, że czuję się przeciążona, więc nauczyłam się żyć po swojemu. Każda sesja fotograficzna, którą wykonuje sprawia, że dosięgam głębszych emocji, wyciągam je na wierzch. Buduję relację z osobami, które stają przed moim obiektywem. Otwieram się na nich, pokazuję to, w jaki sposób patrzę na świat i czuję, że ta wrażliwość przyciąga. Kosztuje mnie to dużo energii, ale daje mi wielką satysfakcję. Bez wrażliwości nie osiągnęłabym wiele w tej dziedzinie, ale dojście do tego momentu zajęło mi wiele czasu. Żałuję, że kiedyś nie mówiło się o niej więcej, być może pod pewnymi względami byłoby mi teraz łatwiej.

wysoko wrażliwe dziecko

WYSOKA WRAŻLIWOŚĆ TO NIE WADA

Wysoko wrażliwe osoby stanowią około 15-20% populacji. Cecha ta nie może być wadą. Ewolucja by nie pozwoliła na to, by tak duży odsetek ludności był wrażliwy, gdyby nie miało to czemuś służyć. Osoby wysoko wrażliwe są często bardzo analityczne, łatwiej zauważają zagrożenia, podejmują szereg działań, zanim podejmą decyzję. Czasem widzą więcej, czasem stoją na straży bezpieczeństwa, a czasem z wielką empatią i kreatywnością potrafią podejść do jakiegoś tematu. Takie osoby są światu potrzebne, teraz to wiem.

Wysoka wrażliwość ma podłoże genetyczne i jeśli zauważymy, że mamy wysoko wrażliwe dzieci i potraktujemy tę cechę w kategorii „moje dziecko tak po prostu ma”, a nie że „z moim dzieckiem jest coś nie tak”, to jest szansa, że zaakceptujemy je takim, jakie jest i nie będziemy szukać przyczyn w nieprawidłowym ich rozwoju, a towarzyszenie im będzie bardziej świadome.

Wysoko wrażliwe dzieci, które dorastają w optymalnych warunkach, radzą sobie w życiu równie dobrze lub nawet lepiej niż osoby mniej wrażliwe. Skąd o tym wiem? Po przeczytaniu książki „Wysoko wrażliwe dziecko” Elain Aron, która otworzyła mi oczy i pozwoliła zaakceptować wiele aspektów mojej osobowości i charakteru mojego dziecka. Czytając jej książkę, zwłaszcza pierwszą część, czułam, że moje ciało się rozluźnia. Podejście do wrażliwości jako czegoś niezwykle interesującego i akceptowanego w społeczeństwie to coś, czego mi brakowało.

Wrażliwe dzieci często oceniane są jako te grymaśne, nieśmiałe lub bojaźliwe. Szybko się denerwują, złoszczą lub wycofują i gasną. Mogą bać się nowych sytuacji albo obcych ludzi. Mogą być introwertykami, ale nie muszą. Czasem mamy wrażenie, że tylko nasze dziecko tak się zachowuje. Że wszystkie inne się dostosowują i jakoś sobie radzą, ale to nieprawda. To tylko nasze wrażenie. Sama łapię się na tym, że wydaje mi się, że tylko mój syn ma problem z adaptacją. A potem przypominam sobie, że co piąte dziecko wykazuje cechę wysokiej wrażliwości i być może u innych dzieci objawia się ona trochę inaczej. Jedno wiem na pewno, pamiętajmy, że wysoka wrażliwość to cecha, która w dorosłym życiu może przynieść wiele dobrego (sama jestem tego przykładem!), więc zaakceptujmy ją także u dzieci. Otaczajmy się osobami, które rozumieją tę cechę i które mają podobny temperament. Najgorsze co może być, to poczuć się osamotnionym. A nie jesteśmy w tym sami. Jest nas więcej.

Nasz syn ma wysoko wrażliwych rodziców, więc można było się spodziewać, że on też tę cechę będzie posiadał. Nie sądziłam jednak, że będę przeglądać się w nim jak w lustrze i uczyć od niego akceptacji. Trudna to nauka dla każdego rodzica, ale bycie wysoko wrażliwym i jednocześnie bycie mamą lub tatą jest wyjątkowo wyczerpujące i mocno przeciążające – ze względu na ciągłe analizowanie, szukanie relacji między przetwarzanymi zachowaniami, rozważanie wszystkich opcji przed podjęciem jakichkolwiek decyzji, łatwe przestymulowanie, gdy wokół dzieje się zbyt dużo, emocjonalne reagowanie i rejestrowanie niuansów, które innym umykają. Wszystkie te aspekty dotyczą wysokiej wrażliwości. Jako dorosła osoba mogę powiedzieć, że lubię tę wrażliwość w sobie, bo pozwala mi się rozwijać jako człowiek i jako rodzic i chciałabym tego samego dla syna.

wysoko wrażliwi aron

Elain Aron przekonuje, że wysoka wrażliwość to wyjątkowy dar, który wymaga zaakceptowania i uszanowania, a nie ograniczenie, które trzeba wyeliminować.

Wrażliwe dzieci potrzebują metody małych kroków w otoczeniu bliskiej osoby, która im towarzyszy i szanuje ich potrzeby. Dla mnie jako wrażliwego rodzica takie towarzyszenie często jest wyczerpujące i wymaga zadbania o siebie, by móc przekazać swój spokój synowi. Presja i napięcie nikomu nie służą, a w stresujących sytuacjach łatwo o eskalację, więc im lepiej się przygotujemy do nich, tym łatwiej jest przez to przejść.

Macierzyństwo bez lukru

JAK WESPRZEĆ WYSOKO WRAŻLIWE DZIECKO?

Chciałabym, aby moje dziecko wyrosło na pewnego siebie, empatycznego człowieka, który potrafi sobie radzić z wyzwaniami. W jaki sposób to zrobić?

Zaakceptować, że dziecko tak ma. Że potrzebuje czasu, by wejść w kontakt z obcymi, że przeszkadzają mu rzeczy, które innym wydają się błahe, że nie chce robić tego, co reszta, że nie lubi zatłoczonych miejsc, że denerwuje się, gdy słyszy nieznany hałas. Czasem takie zachowania wynikają z danego momentu rozwoju dziecka, ale osoby, które są wrażliwe lub mają wrażliwe dzieci, wiedzą, że to nie jest etap – tylko stała. Nie jest to łatwe, ale akceptacja sprawia, ze patrzymy na dziecko szerzej.

Dać sobie przestrzeń i czas. Skoro wiemy, że nasze dziecko może mieć problem z adaptacją do nowej sytuacji, zacznijmy przygotowania z dużym zapasem. Rozmawiajmy, opowiadajmy co się będzie działo. Zapewniajmy, że jesteśmy w tym razem i dopóki dziecko nie poczuje się gotowe, nie rzucajmy go na głęboką wodę. To je może zniechęcić na bardzo długo.

Nie oszukiwać dzieci. Mówmy im prawdę, używając odpowiednich słów dostosowanych do wieku. Rozczarowanie na twarzy dziecka, które zdało sobie sprawę, że rodzice je oszukał to jest zawsze smutny widok. Mam wrażenie, że wrażliwe dzieci wyjątkowo zapamiętują takie trudne sytuacje.

Nie zmuszać. Zmuszanie do różnych rzeczy (do jedzenia, do mycia zębów.. itp.) to temat rzeka. Czasem rodzice muszą zrobić coś wbrew dziecku, zwłaszcza w sytuacji, gdy chodzi o jego zdrowie lub bezpieczeństwo, ale starajmy się nie przekraczać granic, które powodują, że dziecko czuje bezbronne i zaatakowane. To my jesteśmy od pokazywania mu swoich granic i dbania o nie z poszanowaniem każdego członka rodziny.

Zachować spokój. To trudne, gdy emocje dziecka rezonują z naszymi emocjami, ale to my jesteśmy dorośli i to do nas należy zapanowanie nad sytuacją. Mamy różne strategie, które pomogą nam podejść do stresujących spraw bardziej spokojnie. Możemy wziąć kilka głębokich wdechów, wyjść na chwilę z pokoju,a gdy wrócimy zacząć mówić łagodnym głosem. Możemy przytulić zaniepokojone dziecko i powiedzieć mu, że jest bezpieczne, bo jesteśmy tu z nim. Ważne jest, by faktycznie czuć wewnętrzny spokój, że poradzimy sobie z tym, co się dzieje.

Pozwolić dziecku na przeżycie każdej emocji. Złość jest trudniejsza do akceptacji niż smutek, ale jest równie ważna. Tak samo jak gniew czy rozczarowanie. Nie oceniajmy ich negatywnie, bo nie ma złych emocji. Każda z nich ma duże znaczenie i pozwólmy im przetoczyć się przez ciało i umysł dziecka, towarzysząc mu obok, nazywając to co może czuć, by w przyszłości łatwiej było mu ją zidentyfikować.

Ograniczać niepotrzebne przestymulowanie. Jeśli wiemy, że nasze dziecko nie lubi być w zatłoczonych i hałaśliwych miejscach, takich jak np. galerie handlowe, to go po prostu tam nie zabierajmy. Sprawdzajmy co jakiś czas, czy coś się zmieniło, ale wycofujmy się, jeśli czujemy, że dziecko nie jest gotowe na takie doświadczenia, które angażują układ nerwowy na wielu poziomach.

Szukać rozwiązań przez zabawę. Rodzicielstwo przez zabawę to koncepcja budowania relacji w rodzinie autorstwa Lawrence’a Cohena. Odsyłam Was do świetnej książki tego autora, w której przekonuje rodziców, że podczas zabawy można znacząco wspierać poczucie wartości dziecka i wyciągać dużo dobrego.

Dbania o siebie. Bez tego ani rusz. Z pustego i Salomon nie naleje, więc bądźmy rodzicami, którzy potrafią o siebie zadbać, chociaż w minimalnym stopniu. By frustracja i złość, które pojawiają się kilkanaście razy dziennie – miały gdzieś ujście.

wysoko wrażliwe dziecko

ROZKWIT WRAŻLIWOŚCI

Wiem, że te wszystkie informacje są trudne do wprowadzenia w życie, gdy jesteśmy przeciążone i zmęczone. Sytuacje w prawdziwym życiu są również bardziej skomplikowane, ale być może uda Wam się spojrzeć na wysoką wrażliwość jako coś niezwykle interesującego, choć na pewno trudnego do oswojenia. Towarzyszenie wysoko wrażliwym dzieciom jest trudne. Wiem też, ile energii potrzeba, by poczuć się dobrze z wysoką wrażliwością. Ale jeśli uda nam się zaopiekować tym kawałkiem siebie lub dziecka, to zobaczymy pełen rozkwit. Tego Wam i sobie życzę. A jeśli widzimy wokół siebie wysoko wrażliwe dziecko, to nie oceniajmy go pochopnie, tylko pozwólmy mu i jego rodzicom funkcjonować w taki sposób, jaki jest dla nich ważny.

Jeśli również jesteście wysoko wrażliwymi rodzicami i ten Wpis okazał się dla was pomocny, koniecznie dajcie znać!

You Might Also Like...

20 komentarzy

  • Reply
    Kasia
    13 marca 2019 at 18:32

    Tolu, a jak wygląda diagnoza malutkiego dziecka wysoko wrażliwego? Kiedy zauważyłaś, że Gustaw przejawia takie cechy?

    • Reply
      tola
      14 marca 2019 at 09:31

      od początku G był wymagający, ale nie łączyłam tego jeszcze z wrażliwością. dopiero po przeczytaniu książki „wysoko wrażliwe dziecko” elaine aron wiedziałam, że to wszystko dotyczy mojego syna. układanka zaczęła się sama układać :)

  • Reply
    Emilia
    14 marca 2019 at 11:19

    od razu nasunęła mi się na myśl książka , którą przeczytałam ledwie wczoraj – „Pestki” Ani Ciarkowskiej. Jest właśnie o tym,że często mówi się nam ‚przesadzasz’ zamiast spróbować zrozumieć. Polecam!

    • Reply
      tola
      24 kwietnia 2019 at 12:53

      dziękuję, ta książka Ciarkowskiej za mną chodzi, muszę ją zdobyć :)

  • Reply
    CZY WAKACJE Z NIEMOWLAKIEM MAJĄ SENS? NASZ MINI WYPAD DO GDAŃSKA
    17 marca 2019 at 13:46

    […] od siebie. Jestem wrażliwcem i już się z tym pogodziłam (o wrażliwcach zresztą ostatnio cudowny wpis pojawił się u Tolali – polecam!). Najlepiej funkcjonuję w bezpiecznych ramach przewidywalności i codziennej rutyny. Lubię […]

  • Reply
    Zuzia
    24 marca 2019 at 18:36

    Wow. Bardzo dziekuje za ten wpis. Właśnie teraz bardzo go potrzebowałam. Przydałyby się grupy wsparcia dla rodziców dzieci wrażliwych…pozdrawiam!

    • Reply
      tola
      24 kwietnia 2019 at 12:52

      cieszę się! grupa wsparcia przydałaby się, oj tak!

      • Reply
        Monika
        26 września 2019 at 21:23

        Moja córka niedawno poszla do zerówki, okazalo się ze jej zachowanie nagle sie zmieniło. Zaczela być agresywna wobec uczniów, latwo sie denerwowala. Czesto nie adekwatnie reaguje do sytuacji. Dlugo nie chciala nic powiedzieć bo.zawsze wszystko trzyma w sobie. Gdy wyciągnęła m od niej co.sie dzieje i dlaczego sie dzieje olazalo sie ze w szkole jest za głośno, ze sala jest strasznie mała a pani nie jest wstanie zapanować nad dziećmi w szkole i przez to dodatkowo jest głośno ( faktycznie pani nie panuje nad dziećmi, w klasie jest głośno na świetlicy jest głośno i na holu jest głośno). Powoli zaczelo mi sie wszystko układać. Poprosilam moja kolezanke psycholog by porozmawiala z moja córka i potwierdziła moje podejrzenie. Moja corka w klasie uznawana jest za najgorsze zlo, mam wrazenie ze rodzice i dzieci zmowily sie. Dzieci często prowokują moja córkę czego bylam świadkiem, wychowawczyni nigdy niczego nie widzi tzn nie widzi jak niby corka robi innym krzywdę, ale średnio po tygodniu rodzice jakis dzieci zglaszaja sie do wychowawczyni ze moja córka.znowu cos zrobila. Problem w tym ze jak moge z mloda pracowac jak dowiaduję sie z duzym opoznieniem ze cos zaszło. Jestem w trakcie przepisywania corki do innej szkoły w ktorej przedstawie diagnoze psychologa i mam nadzieje ze wychowawca będzie chciał nam pomoc i zaakceptuje moja mała a nie bedzie unikał tematu albo jedynie ograniczy sie do przelazywania zlych wiadomości. Po przeczytaniu tego artykulu zaczelam wierzyć ze dam sobie radę, okazalo sie ze wiele juz w tym kierunku robię choc nie bylam tego świadoma. Dziękuję choć nadal sama mam lęki bo moje dziecko jest szykanowane w szkole przez rodzicow i część dzieci a wychowawczyni po przekazaniu informacji i diagnozy powiedziała tylko dziękuję za informacje…caly tydzien walczylam z zachowaniem corki jej emocjami jak i swoimi. Powoli sie poddawalam, obwinialam siebie a i tez córkę. Tak moje dziecko jest inne, nie siedzi grzecznie ale za to jest w klasie chyba najbardziej inteligentnie :) Czasem ciężko jest się jej skupic i czesto mówi ze musi isc sie wyciszyć…ale pozniej wraca z pozytyw na energią.

        • Reply
          tola
          17 października 2019 at 13:24

          to trudne, gdy nie ma się wsparcia nauczycieli i innych osób, które spędzają czas z córką, ale trzymam kciuki za Was, żeby w nowej szkole było lepiej, żebyś czuła pomoc ze strony kadry. nic nie jest Twoją winą, pamiętaj o tym!

  • Reply
    Podano do łóżka #175: To komu przyda się 5000 złotych z okazji świąt?
    21 kwietnia 2019 at 02:00

    […]  Wysoko wrażliwe osoby stanowią około 15-20% populacji. Cecha ta nie może być wadą. Ewolucja by nie pozwoliła na to, by tak duży odsetek ludności był wrażliwy, gdyby nie miało to czemuś służyć. Osoby wysoko wrażliwe są często bardzo analityczne, łatwiej zauważają zagrożenia, podejmują szereg działań, zanim podejmą decyzję. Czasem widzą więcej, czasem stoją na straży bezpieczeństwa, a czasem z wielką empatią i kreatywnością potrafią podejść do jakiegoś tematu. Takie osoby są światu potrzebne, teraz to wiem. Czyli Martyna Tola Piotrowska z bloga tolala.pl i tekst o tym, jak być wrażliwą mamą wysoko wrażliwego dziecka. […]

  • Reply
    Marta
    29 lipca 2019 at 12:56

    Jestem wysoko wrażliwa mama wysoko wrażliwego chłopca. Jest to ogromne wyzwanie! 😊 Polecam piękna ksiażkę dla dzieci o tym, że wrażliwość to wspaniały dar, choć czasem jest wrażliwym bardzo trudno. Tytuł ksiażki to “Ambaras”, autor Tomasz Samojlik. Pozdrawiam serdecznie!

  • Reply
    AGA
    4 października 2019 at 14:49

    Witaj. Od kilku dni cztam książkę Elaine Aron .. czytam i mam łzy w oczach , bo w końcu ktoś perfekcyjnie opisał to , co czuje moje dziecko i jaka jest moja córka … Odczuwam podwójną ulgę ,bo wysoka wrażźliwość dotyczny również mnie .
    Od zawsze czułam ,że wychowywanie takiego dziecka ,to ogromna łaska. Duży trud ale uzdrawiający nas obie trud. Pozdrawiam

    • Reply
      tola
      17 października 2019 at 13:20

      cieszę się, że znalazłaś siebie i córkę w tej książce. to duża pomoc!

  • Reply
    Kasia
    31 marca 2020 at 14:28

    Czesc,jestem mama 6 letniego chlopca i 11 letniej dziewczynki.Syn od malego daje nam mocno w kosc;)Ostatnio poszlam do lekarza rodzinnego porozmawiac o nim ,sugerujac jednoczesnie ze podejrzewam ADHD,lekarz stwierdzil ,ze da mi skierowanie do dzieciecego terapeuty by wykluczyc u niego Wysoka Wrazliwosc.
    Wtedy to zaczelam czytac o dzieciach z tego Wysoka Wrazliwiscia i troche mnie to zdolowalo gdyz wszystko pasuje do mojej corki i do mnie .Jestem w 100%pewna ,ze ona jest takim.dzieckiem.Tyle ,ze mam wyrzuty sumienia,ze dopiero teraz do tego doszlam.
    Nigdy nie bylo z nia problemow w szkole i w kontaktach z innymi dziecmi ,moze dlatego nigdy niczego sie u niej nie doszukiwalam ale jako dziecko byla bardzo placzliwa,do tego lek przed bolem paniczny…teraz robi sie dziewczynka bardzo niesmiala.Jak pomysle ile bledow musialam popelnic z niewiedzy,to mnie bardzo boli .
    A co do syna to czekam na spotkanie z terapeuta tyle ,ze teraz z powodu korona wirusa jestesmy zmuszeni na czekanie.

    • Reply
      tola
      31 marca 2020 at 17:06

      dobrze, że trafiłaś na temat wysokiej wrażliwości i zaczęłaś ją dostrzegać. to naprawdę już dużo! przeszłości nie zmienimy, ale mamy wpływ na to, co teraz, więc trzymam kciuki za lepszy czas!

  • Reply
    Anna
    19 kwietnia 2020 at 22:43

    A ja jeszcze nie jestem mamą ani żona, a właśnie odkrylam że jestem wwo i nie odbieram tego jako zalety ale ogromną wadę utrudniającą mi życie . Jak zawsze chciałam mieć dzieci tak teraz nie uważam żeby to był dobry pomysł… :(

    • Reply
      tola
      27 kwietnia 2020 at 11:01

      rozumiem Twoje wątpliwości..

  • Reply
    Ola
    8 czerwca 2020 at 11:57

    Hej. Mój syn w lutym skończył 3 lata i tez jak sądzę jest wysoko wrażliwy. Zawsze wiedziałam, że jest bardziej empatyczny, emocjonalny i wrażliwy. Łatwo się złości, płacze, gdy płaczą inne dzieci, boi się, gdy krzyknę, lub coś mi się stanie, boi się oglądać bajki, przeszkadzają mu ubrania, nie pozwala niczego wyrzucić (niczego czyli np. opakowania po musie owocowym też nie!), ani przestawić, strasznie rozpacza, ale też dużo się przytula, lubi być na rączkach, buziaki itp. Ale o dzieciach wysoko wrażliwych zaczęłam czytać teraz. Bo teraz mamy problem. Syn od zeszłego lata do września chodził na kilka godzin do klubiku, od października do końca pierwszego tygodnia marca chodził do przedszkola kilka 2-3 razy w tygodniu do obiadu, potem była przerwa na COVID i od 4 tygodni chodzi już na całe dni codziennie, ale zmieniliśmy mu grupę, jest w tym samym budynku co starsza siostra, więc ona go odprowadza do sali, bo nam nie wolno. W klubie było ok, ale nigdy nie zostawał sam i nigdy nie było problemu. Od października jesteśmy w ciągłym dramacie. Po miesiącu zaczął zostawać sam, ale z wielkim dramatem. Generalnie buntował się przeciwko przedszkolu i nie lubił tam być. Teraz po COVIdzie i po tym, jak udało na się zmienić grupę lubi przedszkole, lubi tam być, lubi swoją panią, grupa ze względu na COVID jest 5 osobowa, ale zostawianie go w przedszkolu to nadal jest dramat. Rozpacz, jakbym zostawiała go na zawsze. W domu opowiada, jak się tambawi, słychać, ze lubi przedszkole, mówi, ze lubi pania. Po 3 tygodniach przestał być obserwatorem, zaczął uczestniczyć w zajęciach, pyta o inne dzieci, bawi się z nimi, jak po niego przychodzę to nie chce iść do domu, ale rano dramat. Panie niosą go rozpaczającego do sali, siostra niesienie jego rzeczy. Koszmar. Nie wiem, jak mu pomóc. To w jakimś sensie trwa już cały rok. I nie widać końca. Z domu wychodzi chętnie, a potem albo przy wysiadania z auta, abo już w przedszkolu rozpoczyna się dramat. Szukałam informacji w internecie dotyczących adaptacji takich dzieci, ale wszędzie są tylko te same ogólne informacje o tym jakie są takie dzieci. Tymczasem ja to wiem. Nie wiem za to, jak mam mu pomóc się rozstawać. Wiele rozmów o miłości, rozstawaniu, radosnych powitaniach, przytulaków i całowanek za nami ale to nic nie zmienia. Nie jest mu ani odrobinę łatwiej – bo on, według jego słów lubi być ze mną, nie chce się rozstawać, woli być w domu, martwi się o mnie jak sobie idę. Ale przedszkole też lubi. Jest z siebie dumny, jak przynosi nowe rysunki, szlaczki, czy rzeczy które zrobili, albo opowiada czego się nauczył, spiewa nowa piosenkę. I wiem, ze jest w ciągu dnia szczęśliwi, i w jakimś sensie w koncu zaadoptowany do przedszkola. Tylko te rozstania. Przy męzu płacze trochę mniej, ale tylko trochę. I prosi mnie, zeby go odwoziła, to dla niego ważne, a ja jakoś nie umiem sobie wyobraź, że go zostawiam w tym jego dramacie i trochę też moim. Choć część osób radzi, zebym z nim nie jezdziła. Może ktoś z Was ma takie doświadczenia i w związku z tym rady. Ja wiem, że każde dziecko jest inne, ale może coś u nas też zadziała. Ech.

    • Reply
      tola
      15 czerwca 2020 at 11:47

      hej Ola, słyszę jak Ci ciężko z tymi rozstaniami. to są trudne emocje. a próbowałaś dawać mu coś od siebie na ten czas w przedszkolu? np. narysowane serce schowane do jego kieszonki. że dzięki temu będziesz zawsze z nim obecna, nawet jak Cię fizycznie nie będzie. tak mi na szybko przyszło to do głowy. my też mieliśmy ten problem, ale rozwiązanie inne, bo po prostu zrezygnowaliśmy z przedszkola, z nianią jest nam najwygodniej i ból przy rozstaniu mniejszy.

  • Reply
    Bartek
    17 czerwca 2020 at 14:42

    Bardzo dziękuję za ten wpis….. jestem tatą wspanialych 3,5 letnich blizniaczek,. Pieknych ,madrych i wyjatkowo wrazliwych ;)
    Kazdy dzien to nauka dla nas wszystkich.
    Pani wpis dal mi duzo sily……
    Dziękuję bardzo

Leave a Reply