Tag: sobota

bagno food & wine

przyjemne miejsce z miłą atmosferą i dobrym jedzeniem. w bagno food & wine byliśmy tuż przed zmianą menu, także z pewnością jeszcze tam wrócimy, by wypróbować nowości. na pierwszy ogień poszły klasyki. p. – burger, ja – sałatka cezar. do tego czerwone wino. a na deser czekoladowa pełnia szczęścia. 

burger (bez bułki, bo zabrakło) i domowe frytki


sałatka cezar
na deser – przepyszne ciasto czekoladowe z bitą śmietaną
bagno food & wine
ul. bagno 2
warszawa 

magiel café

była kiedyś taka seria filmów: miejsca, gdzie życie ma smak. nie mogę uwolnić się od tego zdania, odkąd przekroczyłam próg magla. nasza wizyta była pod każdym względem idealna. wspaniała obsługa, przyjemny klimat i przede wszystkim doskonałe jedzenie. pan kelner wyrecytował nam całe menu jednym tchem. sześć pozycji. niby niewiele, ale jak dla mnie wystarczająco – dzięki temu każde danie jest specjałem. czekając na jedzenie, zachwycałam się wnętrzem. wiszące pranie, tajemnicze (przynajmniej dla mnie) przyrządy i piękne obrazy tworzyły domową atmosferę. nie mogłam oderwać wzroku od obrazu kobiety w niebieskiej bluzce. gdybym miała taką możliwość, z chęcią powiesiłabym sobie coś takiego u siebie na ścianie.
 
  
przejdźmy do jedzenia. na przystawkę zamówiliśmy borowiki na purée ziemniaczanym. całość była bardzo wyrazista i smakowita. jesiotr, który zamówiłam jako danie główne, był wyjątkowo delikatny. na wpół twarde warzywa były doskonałym uzupełnieniem. z tego, co mówił paweł, jego cielęcina była równie pyszna. nie odmówiłam również deseru. owoce leśne pod kruszonką smakowały wyśmienicie. idealna słodycz połączona z lekko kwaśną śmietaną.
borowiki na purée ziemniaczanym
 cielęcina z warzywami i ryżem
jesiotr z aromatycznymi warzywami

owoce leśne pod kruszonką
miłym elementem naszej kolacji był fakt, że sam właściciel i szef kuchni w jednym podszedł do naszego stolika i zamienił z nami dwa słowa. to był miły gest, wisienka na torcie naszej wizyty. polecam także wywiad fro z dawidem nestorukiem, czyli wyżej wspomnianym właścicielem. z takim podejściem do prowadzenia restauracji, do klientów i do jedzenia – sukces magla był (jest, i będzie!) murowany. zdecydowanie miejsce warte odwiedzenia. slow food w najczystszej postaci, a do tego idealna obsługa. warto!


magiel café
ul. stępińska 2
warszawa

autumn, please be good

w tym tygodniu jesień wykończyła mnie doszczętnie. nie dała mi szans, zupełnie. a na facebooku prosiłam ją: autumn, please be good. ale ja nie jestem pamiętliwa. powoli powstaję z łóżka, czytaj: prawie że z popiołów, i staram się nadrobić zaległości. ciężkie działa – w postaci swetrów i szali – wyciągnięte. gorąca herbata i książki. wszystko na swoim miejscu. i oczywiście kolejne sezony seriali. ten weekend jest dla mnie, a przynajmniej ta sobota. wreszcie odpoczywam.

warburger

wydawać by się mogło, ze wszyscy mają już dosyć burgerów. a jednak nie! co prawda, od pewnego czasu byłam na burgerowym detoksie, ale gdy dotarła do mnie wiadomość, że na moim mokotowie otworzył się warburger, to wiedziałam, że prędzej czy później wyląduję tam z chęcią wypróbowania nowych smaków. 
przede wszystkim, wielki plus dla panów z obsługi. mili, sympatyczni i bardzo zaangażowani w swoją pracę. burgery również bardzo smaczne. bułki delikatne, wręcz mleczno-maślane, rozpływające się w ustach. ogrom dodatków sprawia, że trudno zapakować bułę do buzi. to jedyny mankament, chociaż ja poradziłam sobie całkiem nieźle. 
BBQburger


chilliburger (jak dla mnie mógłby być bardziej ostry, ale ja jestem papryczkowym freakiem)
warburger
róg ul. puławskiej i dąbrowskiego
warszawa

fenomenalna

po targach love&sale wyruszyliśmy w miasto w poszukiwaniu jedzenia. powiśle kipi od knajpek, a ja akurat miałam ochotę na naleśniki. kilka chwil zastanowienia i już jesteśmy w buwie. tam właśnie mieści się nowa naleśnikarnia (chociaż foursquare podpowiada, że to burrito place, nie wiedzieć czemu). fenomenalna crepes & cafe serwuje naleśniki na słodko i na słono. wyróżnia się przede wszystkim wnętrzem. jasnym, przejrzystym, tęczowym. hamaki wyglądają obłędnie i warto się przy nich zatrzymać, chociaż na chwilę. pełen relaks gwarantowany. a naleśniki? mój ze szpinakiem i fetą był bardzo smaczny i sycący. zazdroszczę studentom tego miejsca, bo w bibliotece wreszcie będzie można zjeść coś dobrego i świeżego. zdjęcia wnętrza są, a zdjęć naleśników nie ma. wybaczcie, byliśmy głodni.
fenomenalna crepes & cafe
ul. dobra 56/66
warszawa