Tag: sesja

My self

Nie ma nic piękniejszego niż wspólna jedność myśli i nieskrępowane niczym swobodne działanie. Tak właśnie powstawała ta sesja. Bardziej na miejscu niż w głowach, ale z myślą przewodnią i zaufaniem. Ana, istota pełna niesamowitego wdzięku, jak nikt inny pasowała do tego typu zdjęć. HI-END w ruchu. Sukienki, które poddają się ciału i jednocześnie wyciągają z niego, co najpiękniejsze. Jest moc. W osobie, która je tworzy (Monika!), a także w każdej kobiecie, która się im nie oprze. Na początek: Ana – i jej self. Za udostepnienie przestrzeni dziękujemy VEG DELI.

Where ashes turn evil round

Często nam się wydaje, że możemy oddzielić nasze ciało od umysłu i nie myśleć o sobie jako komplementarnej całości. Lubić pewien aspekt osobowości i jednocześnie nie akceptować tego, co widoczne. Lub na odwrót. Zapominamy, że umiejętność bycia ze sobą blisko to podstawa wszelkiej afirmacji. Proces, w którym doświadczanie zmysłami łączy się ze stawianiem granic cielesnej świadomości. Stałość, jedność, bliskość. Widzę te słowa, gdy myślę o marce HI-END, którą tworzy cudowna istota Monika Zygmunt.

Zosia

To była jedna z najcudowniejszych modelek, które miałam okazję fotografować. Słodka, urocza i przede wszystkim mądra. Buzia pełna piegów i niebieskie oczy. Piękne dołeczki oraz promienny uśmiech. Czego chcieć więcej? Zosia przyszła na sesję przygotowana. Tak jak przystało na nastolatkę. Nowe sztyblety, jeansowe szorty i kilka bluzek oraz czapek, by nie było nudno. A w ręku balony, które przewędrowały całą Warszawę, z Ursusa na Powiśle. Zobacz więcej

Marta – sesja ciążowa

Ostatni weekend był pełen cudownych chwil z aparatem. Sobota należała do Marty. Pięknej młodej kobiety w dziewiątym miesiącu ciąży. Przyszła mama zgłosiła się do mnie z prośbą o sesję zdjęciową, a ja bez wahania się zgodziłam. Pomimo zaawansowanego stanu (za trzy tygodnie na świecie pojawi się mała dziewczynka) Marta była bardzo cierpliwa i dzielnie pozowała przed aparatem. Zachwyciła mnie swoim spokojem i opanowaniem (oraz umiejętnością malowania paznokci u stóp pomimo całkiem sporego już brzuszka!). Zobacz więcej

Top of the lake

Chciałam dodać te zdjęcia bez słów. Ale Ewa lubi słowa. Lubi, jak o niej piszę i jak powstaje cały proces twórczy. Najpierw w głowie, a później niewiele myśląc, bierzemy sprawy w swoje ręce. Wyjeżdżamy. Jezioro, łódki, jesień. Zachodzi słońce. Boimy się, czy zdążymy. Jesteśmy we dwie i tafla jeziora. Nie czujemy chłodu. Jesteśmy skupione. Nad nami czuwa dwóch mężczyzn. To nie może się nie udać. Zobacz więcej

Miss maja

Majówka w Berlinie już za nami, ale zanim na blogu pojawią się zdjęcia z mojej ulubionej europejskiej stolicy, chciałam was zaprosić na burgera, i to nie byle jakiego! Tradycją jest, że na początku każdego miesiąca w Warburgerze pojawia się nowa propozycja – był mister lutego ze szpinakiem, chutneyem pomidorowym i śmietankowo-kremowym serkiem z włoskimi orzechami, señor styczeń z salsą pomidorową, wędzonym chilli, kaktusem marynowanym, nachosami, kolendrą i czerwonym cheddarem czy chociażby (mój ulubiony!) mister marzec z marynowaną słodką gruszką, serem roquefort, konfiturą z żurawiny i rukolą. Zobacz więcej