Tag: hi-end

8 potencjalnych prezentów

Im jestem starsza, tym mniejszą wagę przywiązuję do prezentów. Oczywiście uwielbiam sprawiać komuś radość, ale niekoniecznie popieram gorączkową gonitwę za prezentami. Centra handlowe kipiące przedświąteczną atmosferą omijam szerokim łukiem. Wolę wypić z kimś w spokoju kawę i spędzić miło czas, niż otrzymać konkretną rzecz w prezencie. Collect moments, not things – jak to się ładnie mówi. W tym roku poszliśmy o krok do przodu, bo postanowiliśmy zupełnie zrezygnować ze świąt… i wyjechać. Nie będzie choinki ani objadania się przy stole. Będzie za to słońce i czytanie książek na plaży. Kolejny krok to wsłuchanie się w swoje potrzeby, a moje ciało dosadnie mówi mi ostatnio: odpocznij. Zobacz więcej

Hush Warsaw Royal Edition

Targi mody – Hush Warsaw Royal Edition – przeszły do historii. Dwa niesamowite dni z najlepszymi polskimi projektantami. Dwie cudowne organizatorki – Ania Pięta i Magda Korcz – zadbały o każdy szczegół wydarzenia i nie pozostawiły nikogo bez opieki. Na każdym kroku można było dostrzec ich zaangażowanie. Ciągle w biegu, ale z otwartym sercem. Cieszę się, że przy tej królewskiej edycji mogłam z nimi współpracować.

Zobacz więcej

My self

Nie ma nic piękniejszego niż wspólna jedność myśli i nieskrępowane niczym swobodne działanie. Tak właśnie powstawała ta sesja. Bardziej na miejscu niż w głowach, ale z myślą przewodnią i zaufaniem. Ana, istota pełna niesamowitego wdzięku, jak nikt inny pasowała do tego typu zdjęć. HI-END w ruchu. Sukienki, które poddają się ciału i jednocześnie wyciągają z niego, co najpiękniejsze. Jest moc. W osobie, która je tworzy (Monika!), a także w każdej kobiecie, która się im nie oprze. Na początek: Ana – i jej self. Za udostepnienie przestrzeni dziękujemy VEG DELI.

Where ashes turn evil round

Często nam się wydaje, że możemy oddzielić nasze ciało od umysłu i nie myśleć o sobie jako komplementarnej całości. Lubić pewien aspekt osobowości i jednocześnie nie akceptować tego, co widoczne. Lub na odwrót. Zapominamy, że umiejętność bycia ze sobą blisko to podstawa wszelkiej afirmacji. Proces, w którym doświadczanie zmysłami łączy się ze stawianiem granic cielesnej świadomości. Stałość, jedność, bliskość. Widzę te słowa, gdy myślę o marce HI-END, którą tworzy cudowna istota Monika Zygmunt.

US x HI-END

Moja przygoda z marką hi-end rozpoczęła się od czarnej, mięsistej szalikotuby, która przyszła do mnie pocztą we wrześniu dwa lata temu. W kolejnym roku na modowej mapie stolicy coraz bardziej popularne stawały się targi mody. W końcu odważyłam się na pierwszą wizytę w pracowni. Pojawił się zachwyt nad formą i kształtem sukienek, utrwalenie uznania dla szarego melanżu, debiutujące gołe plecy otulone czernią, a także pierwsze przymiarki do spódnicy maxi. Historia zaczęła się tworzyć. Krok po kroku Monika Zygmunt (właścicielka marki) zdobywała moje serce. Indywidualnością, wrażliwością i wyczuciem. Zobacz więcej