Tag: analogowo

Lizbona i Porto w marcu

Portugalia w marcu to idealny pomysł, gdy chce się uciec przed ostatnim tchnieniem polskiej zimy i złapać na twarzy trochę wiosennych piegów. Chociaż szyja opatulona szalikiem, to okulary słoneczne na nosie i zachodnie ciepło trochę inne niż u nas. Dziś zostawiam was z wywołanymi analogami. W kolejnym poście wycieczka krok po kroku, gdzie koniecznie zjeść w Lizbonie, czy warto jechać do Porto, gdzie podają najlepsze owoce morza, czy są lepsze pastel de nata od tych w Belem oraz rozpływające się w ustach ciasto czekoladowe. Stay tuned! Zobacz więcej

Sztokholm na weekend

Sobota rano wylot, niedziela wieczór powrót – i jedno małe marzenie spełnione. Wycieczka do Sztokholmu zaliczona. Krótko, bo krótko (ostatnio tylko tak), ale zawsze warto. Najbardziej dla muzeum fotografii Fotografiska i kawy w Drop Coffee, ale o tym za chwilę . Sztokholm to trochę skrzyżowanie Wiednia z Berlinem, niemiecka architektura i austriacki porządek – cytując mojego męża. I pierwsze, co się rzuca w oczy, to brak reklam i billboardów. Piękny to widok i rzadko spotykany. Cała masa atrakcji dopełnia wrażenie. A co się robi, gdy wysiada się z samolotu o 8 rano? Zobacz więcej

Od maja do grudnia

Cztery klisze w końcu się doczekały. Nie do końca pamiętałam, co mogłoby na nich być, więc gdy tylko wyszłam z labu, mimo gęstniejącego mrozu, szybko przejrzałam indeksy w poszukiwaniu utraconego (zapomnianego) czasu. Zaróżowione ręce i błogi uśmiech. I pół roku wstecz. Zdjęcia od maja do grudnia. Postanowiłam wykorzystać je do podzielenia się z Wami moimi ulubionymi tegorocznymi wspomnieniami.

Zobacz więcej

Not anymore nameless

Dwie klisze. Jedna smena. Samochodowa wycieczka po wyspie Rodos na zmianę z Rzymem. Już tęskno mi do lata. I chociaż jesień w tym roku bardzo łaskawa, to nie daję jej się porwać do końca. Tymczasem woda, marzę o wodzie, morzu, przestrzeni. Idzie nowe, ciągle to powtarzam, ale fakt jest taki, że jestem na dobre drodze i nie chcę z niej zawracać. Moje pokłady cierpliwości wprawiają mnie samą w zdumienie. Jest dobrze. Nie chcę kusić losu, ale czuję, że to dopiero początek. Mam nadzieję, że zostaniecie tu ze mną. Zobacz więcej

My stepping stone

Do Krakowa lubię wracać o każdej porze roku. Tym razem późna zeszłoroczna jesień, początek grudnia 2012. Jeszcze bez śniegu, ale już mroźnie. Nastawiam się na tę trudną porę roku miłymi analogowymi zdjęciami. Może w tym roku też uda nam się złapać parę słonecznych promieni w Małopolsce. Kraków to moje miasto-odskocznia. Trzy godziny stąd i czuję, jak zmienia się perspektywa. Wracam pełna inspiracji. A Wy, macie takie swoje miasta? Zobacz więcej