17 dni na Gwadelupie

Plan był taki, by tuż po świętach Bożego Narodzenia wyruszyć w podróż. Gdziekolwiek, byle było ciepło, ale tak naprawdę ciepło, więc nawet najdalsza wiosenno-letnia Europa odpadała,  za to bacznie przyglądaliśmy się lotom na drugą półkulę. Padło na najbardziej zieloną wyspę, na jakiej kiedykolwiek byliśmy. Gwadelupa już z samolotu zachwyciła kolorem. Bujna roślinność w kilkudziesięciu odcieniach zieleni wyłaniała się z każdego zakątka. Nasz pobyt podzieliliśmy na cztery noclegi i każde miejsce charakteryzowało się zupełnie innymi warunkami. Wszędzie było jednak bardzo gościnnie. Butelka rumu, kawa i owoce na powitanie to standard, który od początku wprawiał w dobry nastrój. Zobacz więcej