Not anymore nameless

Dwie klisze. Jedna smena. Samochodowa wycieczka po wyspie Rodos na zmianę z Rzymem. Już tęskno mi do lata. I chociaż jesień w tym roku bardzo łaskawa, to nie daję jej się porwać do końca. Tymczasem woda, marzę o wodzie, morzu, przestrzeni. Idzie nowe, ciągle to powtarzam, ale fakt jest taki, że jestem na dobre drodze i nie chcę z niej zawracać. Moje pokłady cierpliwości wprawiają mnie samą w zdumienie. Jest dobrze. Nie chcę kusić losu, ale czuję, że to dopiero początek. Mam nadzieję, że zostaniecie tu ze mną. Zobacz więcej

W stronę morza

Dokładnie dziś minął miesiąc od powrotu z Rodos. To miejsce nie daje o sobie zapomnieć, zwłaszcza mała miejscowość Lindos, która bardzo przypominała nam przeurocze Santorini. Wracam do tamtych chwil. Lipcowe upały rozpływające się w silnym wietrze, zderzenie dwóch mórz na skraju wyspy, greckie pyszności rozpływające się w ustach. Najmilsze wspomnienia związane z tym, co kojarzy się z wolnością. Wiatr we włosach w kabriolecie i zwiedzanie wyspy na własną rękę. Czuję, że następna podróż będzie zupełnie niezaplanowana, tymczasem zostawiam was ze zdjęciami. Zobacz więcej

The great escape

Swoją opowieść o Rodos zacznę od końca. Od ostatniego wieczoru. Ten moment, gdy wiesz, że za chwilę wrócisz do rzeczywistości sprawia, że chcesz jak najlepiej wykorzystać czas, który pozostał. Dla mnie najlepiej równa się w tym przypadku niespiesznie. Nie zwiedzam, nie pędzę, nie staram się zobaczyć jak najwięcej. To idealny czas, by się zatrzymać. Założyć ulubioną sukienkę, napić się dobrego wina, iść wzdłuż morza w kierunku starych ruin miasta, zamknąć oczy, odpocząć. Zobacz więcej