Summer dresses

Chociaż pogoda nas nie rozpieszcza, a za oknem dzieją się różne dziwne rzeczy, to nieuchronnie zbliża się kalendarzowe lato. To pora roku, które ewidentnie kojarzy mi się z sukienkami i co roku obiecuję sobie, że tych w mojej szafie będzie coraz więcej. Umiłowanie do jeansów i luźnych bluzek powoli ustępuje bardziej dziewczęcym rozwiązaniom. Co prawda, do codziennego chodzenia na szpilkach jeszcze mi daleko (wygoda przede wszystkim!), to mimo wszystko lubię poczuć się kobieco, a sukienki gwarantują mi lekkość, zwiewność i dobre samopoczucie.  Zobacz więcej

W pracowni hi-end

do pracowni hi-end wybierałam się już od dawna, ale jak to często bywa, brakowało czasu. w końcu, gdy zobaczyłam post na facebooku, że na miejscu szyją się właśnie spódnice maxi w kolorze porzeczkowym, bananowo-jogurtowym i w odcieniu marshmallows, moja wyobraźnia zaczęła działać i czym prędzej wsiadłam w  metro, które zawiozło mnie na ul. mokotowską 7/14

od progu przywitała mnie monika, piękna świtezianka (! ;), w długiej spódnicy, w charakterystycznej dla marki tunice z wycięciem na plecach. wyglądała cudnie, a ja jeszcze bardziej zamarzyłam o maxi dress, której do tej pory unikałam (btw. pozdrawiam wszystkie małe dziewczyny, które rzadko noszą szpilki). przymierzyłam spódnicę w odcieniu bananowym i po pierwszym spojrzeniu w lustrze, od razu się zakochałam. piękna, z lejącego się materiału, lekka, zwiewna, idealna. do tego dobrałam czarną tunikę z wyciętym kołem na plecach. 
w ubraniach marki hi-end można poczuć się wyjątkowo kobieco, a wizyta w pracowni i spotkanie z moniką to +100 do dobrego humoru. 

gałęzie z sukienkami, tunikami, spódnicami + megadługie paski z raramodo
 
surowa i niepowtarzalna biżuteria agaty bieleń
szalikotuby, które są urocze i wyjątkowo fotogeniczne
okulary marki VOTO
 

i ja, z pomarańczową (a może bardziej morelową?) szalikotubą, której nie mogłam się oprzeć – jak i większości rzeczy dostępnych w pracowni.