Pielęgnacja twarzy i kolorówka

Nie wiem, czy to kwestia dorosłości, ale od dłuższego czasu większą przyjemność sprawia mi kupowanie kosmetyków niż ubrań. Przede wszystkim zajmuje mi to o wiele mniej czasu, a i radość bezcenna, gdy znajduję ulubieńców, którzy przyczyniają się do poprawy wyglądu mojej skóry, a ta jest raczej mieszana, z tendencją do przesuszania i długo nie mogłam znaleźć odpowiednich kosmetyków, które odpowiednio ją nawilżą i zmniejszą widoczność porów. Praktykuję umiar we wszystkim, co robię, więc i w tej kwestii nie używam tony kremów, ale wydaje mi się, że na ten czas mam wszystko, co niezbędne.

Zobacz więcej

Ulubione zapachy

do przeprowadzki zostało kilka dni, więc porządki i pakowanie rozpoczęłam od kosmetyków. tym sposobem natknęłam się na kilka flakonów perfum, które w ostatnim czasie gościły na mojej skórze. począwszy od lewej:

1. dior j’adore. mój najnowszy nabytek. pachnący mandarynką, jaśminem, fiołkami prezent niespodzianka. niezwykle zmysłowy, idealny na wieczór. to będzie mój zapach na ciepłe, letnie noce.

2. elie saab la parfum. oj, długo na nie „chorowałam”. nie mogłam się zdecydować, czy wybrać te czy valentino valentina, aż w końcu wybór padł na libańskiego projektanta. piękny zapach kwiatów pomarańczy i jasminu, na bazie miodu i paczuli. delikatne, lekkie, wiosenne.

3. lancome tresor midnight rose. zachwyca różanym aromatem i bardzo słodką maliną. nutę serca stanowi jaśmin, piwonia i różowy pieprz. perfumy te już zawsze będą kojarzyć mi się z pobytem w paryżu.

4. givenchy ange ou demon le secret. zakochałam się od pierwszego powąchania. to jedne z moich ulubionych perfum. mandarynka, szafran, biały tymianek tworzą genialną kompozycję. w tle jaśmin, lilia i orchidea. tak pachniała zeszłoroczna jesień.

5. moschino funny! to świeży, owocowo-kwiatowy zapach, idealny na dzień. połączenie zielonej herbaty z jaśminem i piwonią oraz wyczuwalny zapach pomarańczy i czerwonej porzeczki kojarzy mi się z zeszłoroczną wiosną.