Naturalna pielęgnacja młodej mamy

Przyznam szczerze, że świeżo upieczona mama w połączeniu z kosmetykami brzmi abstrakcyjnie. Kto po porodzie ma czas, by smarować twarz czy ciało mazidłami, nie wspominając o makijażu? Zdaję sobie sprawę, że niewiele mam myśli w tym momencie o sobie. Jeśli zdarzy się szybki prysznic, to już jest sukces. Ale przychodzi taki czas (u mnie po pierwszym trymestrze synka), że zaczynasz dostrzegać suchą skórę i masz ochotę coś z tym zrobić. Odpadają maseczki, gdyż mam teorię, że gdy tylko nałożysz coś na twarz, co wymaga min. 20-minutowego spokoju, to w tym momencie budzi się dziecko, które musisz wziąć na ręce. Co się dzieje dalej, nie muszę pisać. Także przygotowałam listę naturalnych kosmetyków, które aktualnie stosuję – raczej na noc, ale jeśli macie czas rano (ja rzadko), to i na dzień. Zobacz więcej

Pielęgnacja twarzy i kolorówka

Nie wiem, czy to kwestia dorosłości, ale od dłuższego czasu większą przyjemność sprawia mi kupowanie kosmetyków niż ubrań. Przede wszystkim zajmuje mi to o wiele mniej czasu, a i radość bezcenna, gdy znajduję ulubieńców, którzy przyczyniają się do poprawy wyglądu mojej skóry, a ta jest raczej mieszana, z tendencją do przesuszania i długo nie mogłam znaleźć odpowiednich kosmetyków, które odpowiednio ją nawilżą i zmniejszą widoczność porów. Praktykuję umiar we wszystkim, co robię, więc i w tej kwestii nie używam tony kremów, ale wydaje mi się, że na ten czas mam wszystko, co niezbędne.

Zobacz więcej

Ulubione zapachy

do przeprowadzki zostało kilka dni, więc porządki i pakowanie rozpoczęłam od kosmetyków. tym sposobem natknęłam się na kilka flakonów perfum, które w ostatnim czasie gościły na mojej skórze. począwszy od lewej:

1. dior j’adore. mój najnowszy nabytek. pachnący mandarynką, jaśminem, fiołkami prezent niespodzianka. niezwykle zmysłowy, idealny na wieczór. to będzie mój zapach na ciepłe, letnie noce.

2. elie saab la parfum. oj, długo na nie „chorowałam”. nie mogłam się zdecydować, czy wybrać te czy valentino valentina, aż w końcu wybór padł na libańskiego projektanta. piękny zapach kwiatów pomarańczy i jasminu, na bazie miodu i paczuli. delikatne, lekkie, wiosenne.

3. lancome tresor midnight rose. zachwyca różanym aromatem i bardzo słodką maliną. nutę serca stanowi jaśmin, piwonia i różowy pieprz. perfumy te już zawsze będą kojarzyć mi się z pobytem w paryżu.

4. givenchy ange ou demon le secret. zakochałam się od pierwszego powąchania. to jedne z moich ulubionych perfum. mandarynka, szafran, biały tymianek tworzą genialną kompozycję. w tle jaśmin, lilia i orchidea. tak pachniała zeszłoroczna jesień.

5. moschino funny! to świeży, owocowo-kwiatowy zapach, idealny na dzień. połączenie zielonej herbaty z jaśminem i piwonią oraz wyczuwalny zapach pomarańczy i czerwonej porzeczki kojarzy mi się z zeszłoroczną wiosną.