Co dobrego w październiku?

It’s official: mamy listopad, a październik przemknął niezauważony. Gdy na szybko chcę sobie przypomnieć, co się zadziało w tym miesiącu, to przychodzą mi do głowy weekendowe spacery w złotych liściach i miłe wyjścia we dwoje z mężem (po zaśnięciu synka). Plus standardowo, coś do czytania i coś do oglądania. Zresztą, sami zobaczcie, co u nas królowało w październiku. Zobacz więcej

Naturalna pielęgnacja młodej mamy

Przyznam szczerze, że świeżo upieczona mama w połączeniu z kosmetykami brzmi abstrakcyjnie. Kto po porodzie ma czas, by smarować twarz czy ciało mazidłami, nie wspominając o makijażu? Zdaję sobie sprawę, że niewiele mam myśli w tym momencie o sobie. Jeśli zdarzy się szybki prysznic, to już jest sukces. Ale przychodzi taki czas (u mnie po pierwszym trymestrze synka), że zaczynasz dostrzegać suchą skórę i masz ochotę coś z tym zrobić. Odpadają maseczki, gdyż mam teorię, że gdy tylko nałożysz coś na twarz, co wymaga min. 20-minutowego spokoju, to w tym momencie budzi się dziecko, które musisz wziąć na ręce. Co się dzieje dalej, nie muszę pisać. Także przygotowałam listę naturalnych kosmetyków, które aktualnie stosuję – raczej na noc, ale jeśli macie czas rano (ja rzadko), to i na dzień. Zobacz więcej

Co mnie wkurza?

Czytam książkę „Co nas drażni, co nas wkurza” i zastanawiam się, co tak naprawdę mnie irytuje najbardziej. Im jestem starsza, tym więcej mam cierpliwości i zrozumienia dla ludzkich zachowań, a odkąd jestem mamą, to tym bardziej czuję, że wszelka ocena już z marszu jest niesprawiedliwa, bo przecież nigdy nie wiemy do końca, co komuś w głowie siedzi, a nawet ze swoją głową czasem ciężko jest nam się porozumieć. Może to ta cząstka nieba sprawia, że jestem bardziej wyrozumiała, ale pokażcie mi człowieka, który się nie złości. Nawet mnie, melancholijnego stoika, czasem coś denerwuje. Jak twierdzą autorzy książki: Nie lubimy być poirytowani, ale najwyraźniej przyjemnie nam się myśli o tym, co nas irytuje”. Okazuje się, że często są to małe, z pozoru nieistotne rzeczy. Chcecie wiedzieć jakie?  Zobacz więcej

Co dobrego we wrześniu?

Wrzesień to mój ulubiony miesiąc, więc nie mogło zabraknąć go na blogu. Korzystam z drzemki syna i wrzucam wrześniowe dobroci, jakie nas spotkały w tym roku. Będzie krótko, bo pisanie jedną ręką, gdy druga buja się syna – nie należy do najłatwiejszych. Zacznijmy od wyjazdu… Bo to podróże sprawiają nam najwięcej radości. Zobacz więcej

Co dobrego w sierpniu?

Nie wiem, kiedy minął tegoroczny sierpień, a tym bardziej całe wakacje. My w tym sezonie niekoniecznie wyjazdowi, ale jest ktoś (i coś), co trzyma nas mocno w Warszawie. To, że jest Gustaw, to wiadomo, ale w sierpniu doszła nam również przeprowadzka, więc teraz motywacja do wyjścia z domu spadła do zera, tak bardzo mi się w nim podoba! Zobaczcie, co z tej okazji spotkało nas w sierpniu i jakie zmiany przyszły z nowym mieszkaniem. Oraz kilka innych przyjemności, które przydarzyły się w tym miesiącu. Zobacz więcej

10 rzeczy niezbędnych w podróży

Take me to the river... śpiewa mi Leon Bridges od dobrych paru tygodni (ulubiona piosenka z soundtracku do serialu Big Little Lies), a ja oprócz spaceru nad rzeką marzę również o jakiejś podróży. Aktualnie mamy wyjazdową przerwę, a jedyne co zwiedzamy, to okoliczne parki i skwerki. Jeszcze chwilę i ruszymy w drogę… A tymczasem mam dla Was listę rzeczy, które zabieram w każdą podróż, nieważne, czy chodzi tylko o weekend, czy tygodniowy wyjazd z bagażem podręcznym. Te rzeczy są zawsze ze mną i przydają się w najmniej oczekiwanych momentach. Zobacz więcej