My self

Nie ma nic piękniejszego niż wspólna jedność myśli i nieskrępowane niczym swobodne działanie. Tak właśnie powstawała ta sesja. Bardziej na miejscu niż w głowach, ale z myślą przewodnią i zaufaniem. Ana, istota pełna niesamowitego wdzięku, jak nikt inny pasowała do tego typu zdjęć. HI-END w ruchu. Sukienki, które poddają się ciału i jednocześnie wyciągają z niego, co najpiękniejsze. Jest moc. W osobie, która je tworzy (Monika!), a także w każdej kobiecie, która się im nie oprze. Na początek: Ana – i jej self. Za udostepnienie przestrzeni dziękujemy VEG DELI.

Where ashes turn evil round

Często nam się wydaje, że możemy oddzielić nasze ciało od umysłu i nie myśleć o sobie jako komplementarnej całości. Lubić pewien aspekt osobowości i jednocześnie nie akceptować tego, co widoczne. Lub na odwrót. Zapominamy, że umiejętność bycia ze sobą blisko to podstawa wszelkiej afirmacji. Proces, w którym doświadczanie zmysłami łączy się ze stawianiem granic cielesnej świadomości. Stałość, jedność, bliskość. Widzę te słowa, gdy myślę o marce HI-END, którą tworzy cudowna istota Monika Zygmunt.

Hedonic

Całe życie było mi bliżej do bieli niż do czerni. Do sumy wszystkich kolorów. Jasność, mleko, kolor niebielonego jedwabiu i masy perłowej, mgła i ja. Synergia i moc w jednym. Od kilku lat szukałam idealnej sukienki, białej. Bez koronek, zbędnych wycięć, wygodnej i jednocześnie eleganckiej. Znalazłam dokładnie taką, jaką chciałam. U młodej polskiej projektantki, kryjącej się pod nazwą hedonic. Szyta na miarę, idealnie dopasowana w talii, z cudowną długością przed kolano i pięknie odbijająca światło. Po raz pierwszy nie mogę doczekać się śniegu. Zobacz więcej

US x HI-END

Moja przygoda z marką hi-end rozpoczęła się od czarnej, mięsistej szalikotuby, która przyszła do mnie pocztą we wrześniu dwa lata temu. W kolejnym roku na modowej mapie stolicy coraz bardziej popularne stawały się targi mody. W końcu odważyłam się na pierwszą wizytę w pracowni. Pojawił się zachwyt nad formą i kształtem sukienek, utrwalenie uznania dla szarego melanżu, debiutujące gołe plecy otulone czernią, a także pierwsze przymiarki do spódnicy maxi. Historia zaczęła się tworzyć. Krok po kroku Monika Zygmunt (właścicielka marki) zdobywała moje serce. Indywidualnością, wrażliwością i wyczuciem. Zobacz więcej