Jak zadbać o bezpieczny sen niemowlaka?

Najczęstsze pytanie, na jakie zdarza mi się odpowiadać, odkąd zostałam mamą, brzmi: „Jak Gustaw sypia?”. Pierwsza odpowiedź, jaka przychodzi mi do głowy to: „Dobrze!”. I wcale nie dlatego, że liczba śpiących godzin jest jakaś ogromnie wielka, oj nie, ale od początku pobudki nocne nie były dla mnie problemem (najpierw myślałam, że to hormony, ale mija nam czwarty miesiąc, a ja czuję, że się w nocy wysypiam), a odkąd mamy hamaczek, to też zwiększyła się liczba drzemek w ciągu dnia, i to bynajmniej nie na mamie, chociaż takie też się zdarzają. Zamiast liczyć pobudki, postanowiłam zadbać o bezpieczny i zdrowy sen malucha i nie patrzeć na godzinę, kiedy się budzi.  Jak wszyscy wiemy, każde dziecko jest inne i jedne śpią dłużej, inne budzą się częściej i nie ma w tym nic dziwnego – taki etap, który na szczęście nie trwa wiecznie. Dzieci rosną i prędzej czy później przesypiają noce. Oczywiście wszyscy chcemy, by to działo się raczej szybciej… Wszystko w swoim czasie, ale być może dzięki tym wskazówkom Wasze dziecko będzie spało chociaż trochę lepiej, a dla rodzica każdy dodatkowy czas jest na wagę złota.

Wietrzenie

Zanim położymy się do łóżka, dobrze wietrzymy sypialnię. Temperatura w pokoju, w którym ma spać maluch nie powinna przekraczać 20 stopni. Najlepiej, jak waha się pomiędzy 16 a 20. Na początku wydawało mi się, że to zdecydowanie za zimno, ale szybko przekonałam się, że świeże powietrze wpuszczone do pokoju działa zbawiennie, a niezbyt wysoka temperatura sprawia, że śpi nam się przyjemniej. Taki sam wpływ ma na niemowlaki.

Nawilżanie

Kiedy urodził się syn, poprosiłam męża, by kupił nam nawilżacz. Zgodził się bez zastanowienia, po czym kupił oczyszczacz. Komunikacja w związku to podstawa! Na szczęście nawilżacza też się doczekaliśmy i teraz mamy combo w postaci dwóch świetnie działających urządzeń. Koniec z zapchanym nosem i bólem głowy o poranku. Zdecydowaliśmy się na nawilżacz Beaba, który nie dość, że ładnie wygląda, to również jest cichy w użyciu i ma regulację poziomu nawilżenia. Ja najchętniej zrobiłabym z sypialni las tropikalny, ale mój mąż jest bardziej zachowawczy w tym temacie. Także wybieramy złoty środek i z lekką mgiełką smacznie zasypiamy.

Otulanie

O ile latem nasz syn spał zupełnie odkryty – żadne otulacze go nie interesowały, a spowijanie tym bardziej nie wchodziło w grę, to teraz, gdy zrobiło się chłodniej (a my zaczęliśmy bardziej wietrzyć mieszkanie – patrz punkt pierwszy), postanowiłam zadbać o jego przykrycie. Najlepszym rozwiązaniem okazał się śpiworek, który w nogach ma sporo miejsca (na nocne wiercenie) i nie powoduje ciągłego przypadkowego odkrywania. Gdy Gustaw śpi pod kocem i wchodzimy do jego pokoju w środku nocy, często okazuje się, że całe przykrycie ląduje w nogach, a kark nie jest najcieplejszy. Zapinany na suwak śpiworek Grobag okazał się naszym jesiennym hitem. Mamy ten o grubości 2,5 tog, idealny do spania w temperaturze pomiędzy 16 a 20 stopni. Gro Company nie bez powodu jest liderem na śpiworkowym rynku, a właściciele marki od początku skupiają się na produktach, które wspierają rodziców i ułatwiają  im (i przede wszystkim dzieciom) życie.

Współ-spanie

Pierwszą część nocy nasz syn śpi w koszu Mojżesza lub ostatnio raczej już w swoim łóżeczku. Podobno, jeśli dziecko prześpi 5 godzin ciągiem, to można mówić o tym, że przespało noc. Ciekawe, prawda? Tak to właśnie u nas wygląda – pierwsza część nocy wiąże się z głębokim snem syna, a pierwsza pobudka następuje po kilku godzinach, czasem 3 (rzadziej), czasem 5 (częściej), a czasem 7 (zdarza się). Później lądujemy wszyscy w jednym łóżku, Gustaw może się tulić do mamy, ile dusza zapragnie. Karmienie na leżąco i od razu zasypianie sprzyja wyspaniu (chociaż mój kręgosłup trochę narzeka). Tak śpimy aż do rana, kiedy to tata przejmuje maluszka, a mama ma jeszcze godzinę na rozprostowanie kości i samotne leżenie połączone ze zbieraniem sił na resztę dnia.

Bujanie

Jeśli chodzi o drzemki w ciągu dnia, to jest jedna rzecz, która ratuje nam życie. Hamaczek od Amazonas. Ci, którzy obserwują mnie na Instagramie, prawie codziennie mogą oglądać moje InstaStories z synem w hamaku. Gdy po raz pierwszy Gustaw przespał w nim dwie godziny ciągiem, wiedziałam, że to będzie hit. Nie ma dnia bez hamakowej drzemki, a łagodne bujanie sprawia, że nawet, gdy maluch zaczyna się budzić, to jest w stanie ponownie zasnąć bez brania go na ręce. Czasem pozwalam sobie na wspólne drzemki z synem (bez obaw, nie w hamaku, tylko na kanapie), ale też bardzo doceniam to, że mogę go odłożyć i pozwolić na samotne drzemanie. Rozkładam laptopa obok i pracuję lub po prostu robię sobie ciepłą kawę i patrzę na ten mały cud, bo przecież nie ma nic piękniejszego od śpiącego dziecka. Każda mama się ze mną zgodzi!

A Wy, jakie macie sposoby na bezpieczny (i długi) sen swoich dzieci?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *