10 rzeczy niezbędnych w podróży

Take me to the river... śpiewa mi Leon Bridges od dobrych paru tygodni (ulubiona piosenka z soundtracku do serialu Big Little Lies), a ja oprócz spaceru nad rzeką marzę również o jakiejś podróży. Aktualnie mamy wyjazdową przerwę, a jedyne co zwiedzamy, to okoliczne parki i skwerki. Jeszcze chwilę i ruszymy w drogę… A tymczasem mam dla Was listę rzeczy, które zabieram w każdą podróż, nieważne, czy chodzi tylko o weekend, czy tygodniowy wyjazd z bagażem podręcznym. Te rzeczy są zawsze ze mną i przydają się w najmniej oczekiwanych momentach.

 1. Poduszka zwana jaśkiem – u nas świetnie w tej roli sprawdzają się cyferki. 3 i 0 nie są przypadkowe. Jak się pewnie domyślacie, był to prezent z okazji trzydziestki mojego męża, a więc służą nam już kilka lat i zamiast standardowego jaśka mają wgłębienia na szyję czy głowę, i żadne niewygodne siedzenia nam niestraszne. A w hotelu również warto mieć jakąś swoją poduszkę.


2. Zestaw szorty + t-shirty – równa się wygoda do kwadratu. Do walizki rzucam kilka koszulek na zmianę i jedna para krótkich spodenek (lub gdy chłodniej – długich boyfriendów). W takim zestawie czuję się komfortowo i pewnie. Żadna ze mnie fashion victim, a wygodę na wakacjach cenię najbardziej.

3. Chusteczki nawilżane – po urodzeniu Gustawa używamy ich namiętnie, ale w podróży sprawdzają się od zawsze, zwłaszcza w samochodzie, w którym muszę bardzo uważać, gdy coś jem. Mój mąż dba o auto bardziej niż o cokolwiek innego (khy khy) i wszelkie okruszki i zabrudzenia nawet nie wchodzą w grę. Chusteczki zdecydowanie ratują naszą podróż i zapobiegają kłótniom, takie to dzieją się cuda.

4. Ręcznik plażowy – który często służy mi również jako szalik, a także koc. Kiedyś na plażę zabierałam duży gruby ręcznik, teraz szkoda mi miejsca w walizce na takie rzeczy. Wolę coś cienkiego, szybko schnącego i przy okazji otulającego. Frędzle dodają tylko uroku.

4. Woreczki na ubrania – lubię pakować bieliznę w mniejsze woreczki, których zabieram zawsze kilka. Mogą się przydać na brudne rzeczy albo inne drobiazgi, np. aparat. Zajmują mało miejsca, a sprawdzają się, gdy trzeba coś oddzielnie zapakować, np. owoce na piknik.

5. Torba bawełniana – służy mi na co dzień, więc i w podróży jest niezastąpiona. Wyjście na spacer, na zakupy, na plażę – przyda się wszędzie.

6. Czytnik książek – o ile kiedyś nie wyobrażałam sobie rezygnacji z papierowych książek w podróży, to teraz doceniam możliwość spakowania Kindle’a i niemartwienia się o dodatkowe kilogramy do dźwigania. Na tydzień zabierałam minimum pięć książek, teraz mogę mieć ich kilkadziesiąt.

7. Aparat analogowy – zamiast lustrzanki. Kiedyś pakowałam do torby  wszystkie możliwe aparaty, od zenita, przez instaxa, na lustrzance kończąc. Teraz dbam o kręgosłup mojego męża, który musiał to wszystko dźwigać i najczęściej biorę jeden sprzęt, a że robiąc zdjęcia analogiem, trzeba je chociaż trochę przemyśleć – jest to dla mnie lekcja do odrobienia podczas wyjazdu. Oraz na efekt czeka się trochę dłużej, a to oczekiwanie jest bardzo przyjemne.

8. Butelka wody – to wydaje się oczywiste, ale wspominam o tym nie bez powodu. Gdy na lotnisku musimy wyrzucić wszelkie napoje przed przejściem przez kontrolę bezpieczeństwa, warto mieć ze sobą zgniecioną butelkę, którą po przejściu można napełnić wodą z kranu.

9. Mały portfel – zamiast wielkiego, mieszczącego cały dobytek kart, paragonów i milion monet. Kiedyś lubiłam mieć portfel wielkości małej torebki, od kilku lat jestem fanką czegoś bardziej zgrabnego i mieszczącego się w kieszeni.

10. Okulary przeciwsłoneczne – bez względu na to, czy zapowiadają deszcz czy pochmurne niebo, okulary mam zawsze w torbie. Mam dość wrażliwe oczy, a prognozy pogody często się nie sprawdzają. Wolę nie ryzykować łzawienia oczu, więc ten element garderoby jest dla mnie całkiem ważną sprawą.

Jeśli planujecie podróż i na myśl o pakowaniu robi Wam się słabo sprawdźcie przewodnik przygotowany przez Zalando, na pewno okaże się on bardzo pomocny! Dzięki niemu bez problemu dopasujecie rodzaj bagażu do rodzaju wyjazdu. Warto też sprawdzić, jak złożyć ubrania i pochować rzeczy, by zmieściło się ich jak najwięcej. Dodatkowo przygotowałam moodboard z produktami, które mogłabym mieć w swojej szafie.

szorty (1), portfel (2), okulary przeciwsłoneczne (3,4), ręczniki plażowe (5,6), torba weekendowa (7)

Gdy zapytałam mojego męża, bez czego nie wyobraża sobie podróży, odpowiedział, że bez telefonu. Ale jest coś, co musi zawsze być w jego torbie – patyczki do uszu! Jest też jedna rzecz, o której marzy od dawna – o pięknej skórzanej torbie weekendowej, podobnej do tych dostępnych tutaj. Ja jestem raczej fanką walizek, które same suną po powierzchni, ale torbę chętnie oddam mężowi (do poniesienia). O ile ja mam zawsze problem ze zmieszczeniem wszystkich rzeczy, to on jest mistrzem pakowania. Tak się dobraliśmy, że żadne podróże nam niestraszne, ale gdyby Wasz partner miał problem ze spakowaniem swojej walizki, zobaczcie film przygotowany przez Zalando. A jeśli chcielibyście się podzielić swoimi niezbędnymi rzeczami zabieranymi w podróż, koniecznie dajcie znać w komentarzu.

Wpis powstał we współpracy z marką Zalando.   

7 przemyśleń nt. „10 rzeczy niezbędnych w podróży

    1. ja mam kilka z The Odder Side, one co prawda mają dekolt na plecach, ale bardzo je lubię i są dobrej jakości. sprawdziło mi się też kilka z COSa, ale trzeba uważać, bo różnie bywa oraz z Bynamesakke, podobna historia.

  1. Ja mam takie spostrzeżenie, że pakowanie plecaka czy walizki na wyjazd uświadamia jakim nadmiarem rzeczy otaczamy się na co dzień… Przynajmniej raz w roku jeżdżę na wakacje z namiotem i wówczas okazuje się, że cały salon, kuchnię, sypialnię i garderobę da się zmieścić w bagażniku samochodu. To co MUSI się w nim znaleźć to kawiarka i kawa! Oraz książka, aparat, podróżne scrabble i szklaneczki do wina. A najbardziej prozaicznych przedmiotów (zawsze, nie tylko na biwak) stopery do uszu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *