Co dobrego w maju?

Dzisiejszy post na pocieszenie. Swoje, i może Wasze też? Jeśli potrzebujecie czegoś ładnego (do domu), czegoś pachnącego (do ciała), czegoś mocnego do oglądania (i czytania też), to spieszę donieść, że mam listę odkryć maja. Krótka, ale treściwa.

KSIĄŻKI

  1. Halo Tato. Reportaże o dobrym ojcostwie – o ile książek o mamach jest całkiem sporo, to ojcom do tej pory poświęcało się mniej uwagi. Konrad Kruczkowski pracuje nad tą zmianą. Jego pytania poruszają i otwierają nawet najtwardsze serca, a najbardziej cieszy to, że coraz częściej ojcostwo wiąże się w dużym uczestnictwem i staje się najpiękniejszą częścią męskiego życia.
  2. The Photographer’s Playbook – 307 zadań i porad od najlepszych fotografów z różnych stron świata. Czasem są to anegdoty z aparatem w tle, czasem konkretne ćwiczenia („zrób zdjęcie niczego”). Każda z tych porad daje myślenia i otwiera wyobraźnię.

SERIALE

  1. The Handmaid’s Tale – to jest jeden i konkretny hit. Opowieść podręcznej w formie pisane przez Margaret Atwood to coś bardzo, ale to bardzo dobrego, a wersja serialowa – to jest totalny obłęd. To nie jest serial „na zaśnięcie” (jak to mam w zwyczaju, np. z Anne). On dobrze obudzi, wstrząśnie i nie pozwoli zamknąć oczu. Elisabeth Moss w głównej roli to strzał w dziesiątkę, ale i Alexis Bledel (Kochane kłopoty) pokazała, że jej gra to coś, czego nie da się w tym serialu pominąć. Wielkie ukłony dla twórców, dawno nie widziałam czegoś takiego.

CERAMIKA

  1. KOOE studio ceramiki –  nie ma takich targów z dobrym designem, z których nie wróciłabym z chociaż jedną miseczką lub kubeczkiem od KOOE. Tym sposobem uzbierała mi się całkiem niezła kolekcja. Akurat do nowego mieszkania!
  2. ÅOOMI design studio – to moje pierwsze przygody z tą marką, ale już zdążyłam zakochać się w małym kubeczku do przedłużonego espresso i misce na owoce. Cieszę się, że polska ceramika kwitnie, a moja kuchnia staje się zbiorem pięknie dobranych rzeczy, a nie starych wyszczerbionych kubków, które szkoda wyrzucić.

KOSMETYKI

  1. Moroccan Tea – potrzebowałam czegoś świeżego, herbacianego oraz delikatnego i takie połączenie znalazłam w wodzie toaletowej w & other stories. Mała buteleczka starczy na lato, a potem będę wracać do ciężkiej róży. mchu i paproci.

KWIATY

I na koniec moje ulubione kwiaty. W tym roku zima była wyjątkowo długa i zła, stąd tym większa radość przy pierwszych konwaliach i piwoniach. Dwa tygodnie temu tak zaszalałam, że z domu zrobiła się kwiaciarnia, która ostatecznie w większości wylądowała w wannie. Ten mleczno-bzowy zapach zapadł mocno w pamięć i będzie kojarzył się z majowym czekaniem. Tymczasem mamy już czerwiec. Niech tylko jeszcze truskawki nabiorą smaku, to będziemy mieć prawdziwe lato!

A Wam, co w maju spodobało się najbardziej?

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *