Miesięczne archiwum: Czerwiec 2015

Tata Kreator

Co łączy drewniane zegarki Woodlans, skórzane torby Ladybuq Art i dziecięca łóżeczka EkoBraci? Z pozoru niewiele, ale gdy zajrzymy do trzech różnych pracowni, okaże się, że oprócz tego, że ich właściciele potrafią uszyć torbę, zagłębić się w mechanizm zegarka, a z drewna stworzyć niesamowite samochody, to najważniejsze jest jednak to, że wszyscy trzej panowie są wspaniałymi tatami. Wraz z DaWandą odwiedziliśmy ich rodziny, a ja miałam tę przyjemność zająć się zdjęciami. Na przekór przekonaniu, że rękodzieło to domena kobiet, ci trzej panowie są idealnym przykładem, że nadeszła pora na Tatę Kreatora!

Zobacz więcej

Bergamo na jeden dzień

Gdy myślę o swoich nałogach, obok wielkiej tabliczki czekolady wspinającej się na podium w szeregach stoją między innymi podróże. Chociażby na chwilę. Nawet na weekend. Ucieczka od miasta (czasem do innego miasta – gdzie sens, gdzie logika) obfituje w cudownie powracające samopoczucie. Styczeń zakończył się weekendem w Rzymie, w lutym pozdrawiałam Nothing Hill w Londynie, wiosną zaprzestałam latania, by w maju znów uderzyć we włoskie rejony. W drodze na Sardynię, pilot wysadził nas w Bergamo i przez 10 godzin kazał witać się z miastem. Było nas czworo, i wszyscy głodni. Nietrudno więc zgadnąć, gdzie nas (licho) poniosło. Po gluten! Zobacz więcej

Fotoreportaż ślubny – Asia i Marcin

Majówkowe śluby mają swój urok. Mimo, że nie ma R w nazwie miesiąca (czy ktoś jeszcze na to zwraca uwagę?), maj staje się coraz  bardziej popularny, a kwitnące wokół drzewa sprawiają, że może zaszumieć w głowie. Nie tylko od emocji, których w tym dniu jest pełno. Asia i Marcin od początku wyglądali na zrelaksowanych i nie przestawali się uśmiechać przez calutki dzień. Cudownie jest patrzeć na takie pary. Życzę im, by ten uśmiech nie schodził z ich twarzy do końca życia. Zobacz więcej

Co nam zostało

Mimo, że lato jeszcze się na dobre nie zaczęło, to pierwsze upały mamy już za sobą. Duchota na dworze to nic pożądanego, ale słowo pisane prowadzące przez duszności i swego rodzaju wiwisekcje to coś, czego ukradkiem szukam w powieściach. Lubię, jak się dzieje, jak jest rozpad na czynniki pierwsze i odkrywanie krok po kroku, co z czego wynika. Z reguły to rodzina determinuje życie człowieka, a większość dorosłych doświadczeń wiąże się z dzieciństwem, a raczej brakami, które ciągle gdzieś tkwią, często nieprzetworzone na tyle, by ruszyć dalej. I chociaż w praktyce wszystko, o czym marzymy, sprowadza się do prostych rzeczy, to wewnątrz dzieją się skomplikowane historie, które utrudniają. I o tym właśnie pisze Zeruya Shalev. Zobacz więcej