Roczne archiwum: 2015

14 trafionych prezentów pod choinkę

Dziś po raz pierwszy w tym sezonie zobaczyłam śnieg, a chwilę później usłyszałam Jingle Bells (dzięki Marzenka!).  Nie da się ukryć, że święta depczą nam po piętach i z tej okazji, ale równie dobrze może być każda inna, przygotowałam listę prezentów, które z czystym sumieniem polecam. Wszystkie wymienione tu rzeczy (i miejsca) zostały przetestowane i przenoszone, więc jeśli macie ochotę skorzystać z moich podpowiedzi, czujcie się zaproszeni. A św. Mikołaj niech odpoczywa w Laponii, w tym roku poradzimy sobie sami.

Zobacz więcej

Sztokholm na weekend

Sobota rano wylot, niedziela wieczór powrót – i jedno małe marzenie spełnione. Wycieczka do Sztokholmu zaliczona. Krótko, bo krótko (ostatnio tylko tak), ale zawsze warto. Najbardziej dla muzeum fotografii Fotografiska i kawy w Drop Coffee, ale o tym za chwilę . Sztokholm to trochę skrzyżowanie Wiednia z Berlinem, niemiecka architektura i austriacki porządek – cytując mojego męża. I pierwsze, co się rzuca w oczy, to brak reklam i billboardów. Piękny to widok i rzadko spotykany. Cała masa atrakcji dopełnia wrażenie. A co się robi, gdy wysiada się z samolotu o 8 rano? Zobacz więcej

Ustka fotografia ślubna nad morzem – Ania i Stachu

Ten ślub był spełnionym marzeniem. Nie tylko Ani i Stacha, lecz także moim, bo fotografowanie imprezy, która miała miejsce na plaży w Ustce było wydarzeniem niezwykłym, do którego często wracam myślami i marzy mi się (dużo o marzeniach będzie w tym poście), by jak najwięcej par miało odwagę realizować dzień ślubu zgodnie ze swoją wizją. A tu wizja była przepiękna. Począwszy od uroczej małej kapliczki w Dolinie Charlotty, po dekoracje, które w większości zostały wykonane przez parę i ich bliskich, a skończywszy na atmosferze, którą stworzyli. Wyszło bajecznie. A gdy zobaczyłam Anię w sukni ślubnej Zofii Chylak, uśmiechnęłam się (do aparatu) i ten moment wejścia do kościoła okazał się momentem idealnym, z moim wzruszeniem ukrytym za obiektywem i myślą, że dla takich chwil fotografuję śluby i marzy mi się(!), by było ich jak najwięcej. Zobacz więcej

Sardynia

To był maj. I to była Sardynia. Po drodze było Bergamo. Tygodniowa wycieczka z cyklu: odpocznijmy. Długie pauzy pomiędzy zdaniami. Niby sto lat temu (a raczej kilkadziesiąt sesji zdjęciowych temu), ale w głowie wciąż huczy vermentino. Tak, tego wina trzeba spróbować, najlepiej kupić najtańsze, w plastikowej butelce od pana przy drodze. A do wina koniecznie pecorino sardo, lekko słodkawe i bardzo aromatyczne. To co, kieliszki napełnione? Dalej już będą tylko zdjęcia. I kilka słów wyjaśnienia, gdzie najładniej i najmilej.

Zobacz więcej

Moniówka na Warmii

Jeden wolny weekend i sto tysięcy myśli, co by tu zrobić. Wyjechać, to pewnik. Tylko gdzie? Na pewno niedaleko od Warszawy. Na pewno gdzieś, gdzie można wyciszyć głowę i naładować umysłowe baterie. Padło na Warmię i Nowe Kawkowo, z planem nic-nie-robienia. Książki spakowane w Kindlu, gazety w torbie, można ruszać. Prawdziwe dwudniowe wakacje, z sierpniowym upałem i podskakiwaniem z radości w aucie. Zobacz więcej

17 dobroci

Pierwszy wolny weekend od tygodni, więc plany takie, że hoho. Odpoczywać to trzeba umieć, jak to się ładnie mówi, a w planie mojego odpoczynku zanotowano: pieczenie chleba (nie zrealizowano), przeczytanie gazet, które czekają od czerwca (nie zauważono), ogarnięcie zdjęć z Sardynii (maju, gdzieś ty był!) (nie skomentuję), wpis na bloga (robi się!). Także tak. A wpis pod tytułem: ładne chwile ostatnich tygodni. Bo gdy ktoś dziś zapytał, o czym jest mój blog, to ja tak trochę nie wiem i się wstydzę, że o niczym, ale głos z tyłu (Kasia!) rzekł, że o ładnym życiu (innymi słowami to chyba było, ale taki wydźwięk), więc ja tu o dobrociach teraz będę. Głównie jedzeniowych, ale nie tylko, więc sobie popatrzcie. Zobacz więcej