Londyn NW – Zadie Smith

Na wakacje zabrałam pokaźną liczbę książek, z oczywistą myślą, że w ciągu tych co najmniej dwóch tygodni przeczytam więcej niż w ciągu ostatniego pół roku. Wybrałam kilka ze ślubnej góry książek, wrzuciłam do auta (nie musząc się martwić, że nie zmieszczą się do walizki) i ruszyliśmy. Nie wiem, czy przepiękne widoki wokół, zwiedzanie coraz to ciekawszych miejsc czy ciągła obecność męża (i ciągłych rozmów o tym, co się wydarzyło) spowodowała, że na czytanie nie było czasu. Z miodowego letargu ocknęłam się dwa dni przed powrotem i chwyciłam za książki. Przeczytałam całe dwie, a tym razem piszę kilka słów o najnowszej powieści Zadie Smith London NW.

Tytułowy Londyn NW to północno-zachodnia część miasta zamieszkała głównie przez imigrantów. Tych dzielnic nie znajdziemy w przewodnikach. Życie, które tam się toczy wiąże się z walką o przetrwanie, a ci, którym udało się wyrwać, nie pielęgnują w swoich wspomnieniach idyllicznego dzieciństwa. To historia czwórki znajomych, którzy chodzili razem do szkoły. Leah ma przystojnego męża i bezstresową pracę, dokładnie taką, jakiej potrzebuje. Do szczęścia brakuje tylko dziecka. Dziecka, którego pragnie jej mąż, ale nie ona. Dla niej najważniejsza jest stałość, constans. Nie robi kroku naprzód, bo nie chce zmieniać tego, co w danym momencie jest dla niej dobre. Przyjaźni się z czarnoskórą Keishą (kolejną bohaterką), która wyrwała się z rodzimej biedy i ciężką pracą osiągnęła to, czego nie udało się innym z jej otoczenia. Trzecią osobą jest Felix, wybitnie zakochany w filmach i swojej obecnej dziewczynie, mechanik samochodowy. Gotowy, by dorosnąć, próbuje przebić się przez niezachęcające rady swojego ojca, któremu po wielu przejściach w życiu pozostała tylko zgorzkniałość. Ostatni bohater to Nathan – kiedyś obiekt westchnień, obecnie człowiek ulicy walczący każdego dnia o przetrwanie.

Każdy z bohaterów staje przed swoim życiem, zerka z nieśmiałością na to, co już przeżył i wie/nie wie, co ma dalej ze sobą zrobić. Czy 30 lat to dobry czas na zmiany, na początki, na cokolwiek. Bilansy nie są proste, a ciągle ktoś od nich wymaga rozliczeń – ze sobą i z życiem, które prowadzą. Piękni trzydziestoletni wcale nie są tacy atrakcyjni, nawet jeśli na pierwszy rzut oka niczego im nie brakuje. Każdy z nich szuka własnej tożsamości, ukrywając to, co niezbyt przyjazne dla otoczenia, odrzucając często swoje pochodzenie i próbując się wtopić w tłum Londyńczyków, którym „się udało”. Skoro im się udało, to i mi się uda. Niekoniecznie. Los bywa łaskawy, ale nie dla każdego. Nawet przyjaźń dwóch głównych bohaterek jest tylko zbiegiem okoliczności. Leah i Keisha mieszkają blisko siebie i znają się od dawna – to je łączy. Ale tak naprawdę jedna drugiej ciągle czegoś zazdrości – przystojnego męża, sukcesów zawodowych, nawet rasy. Tu już schodzimy w głąb, gdzie wewnętrzne potrzeby widoczne są dopiero w momencie konfrontacji z działaniami innych.

Inspiracją do napisania tej książki była dla Zadie Smith autobiografia Rolanda Barthes’a. Mapa myśli bohaterów łączy się z mapą, co prawda mocno wyrwanej części Londynu, ale też z dygresjami, które mogłyby stanowić oddzielne opowiadania czy krótkie eseje. Niektóre bardziej przypadają do gustu, inne są zupełnie zbędne. Książka jest bardzo nierówna, chociaż po przeczytaniu całości, łatwo wyłapać esencję i poczuć, że to, co Zadie Smith chce przekazać, dotyka wielu pisarzy (też socjologów czy psychologów). Powieść nie jest niczym nowym, nie zaskakuje, ale taki też nie jest jej cel. Być może jej lokalność sprawia, że przez chwilę spróbujemy przyjrzeć się temu, co wokół nas. Społeczny przekrój pokolenia 30-latków, którzy a) nie wiedzą, co chcą zrobić ze swoim życiem b) wiedzą, ale nie potrafią odnaleźć się w rzeczywistości c) osiągają sukcesy, ale to ciągle za mało d) nadal szukają swojej drogi e) … – można by tak bez końca.

IMG_8181

Jedno przemyślenie nt. „Londyn NW – Zadie Smith

  1. Ach to inspiracja Barthes’em sprawiła, że ta historia jest taka pokawałkowana.
    Mogła sobie znaleźć inną;) ale ogólnie chyba mi się podobała. Czekam w każdym razie na następną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *