Wiedeń, melange i Kraftwerk

Wiedeń już zawsze będzie mi się kojarzył z Kraftwerkiem, z kawą melange i wszechobecnym ładem (zwolennicy niemieckiego ordnungu będą zachwyceni!). Chociaż Austriacy pewnie obraziliby się za użycie słowa „niemiecki”. Podobno są na tym punkcie uczuleni. Wracając do meritum, a raczej do początku naszego roadtripu, naszej podróży poślubnej, naszych wakacji – jak zwał, tak zwał, chociaż nie ukrywam, że ten ślubny aspekt mocno na nas wpłynął, ale o ślubie będzie innym razem. Skupmy się więc na Wiedniu, który mnie totalnie oczarował.

Nocleg w Wiedniu znaleźliśmy przez portal airbnb.pl. Szukałam domu z duszą i taki znalazłam. Wynajęliśmy pokój u pewnej artystki (może projektantki, może malarki), która po przebudzeniu zasłuchiwała się od rana w Kraftwerku. Tak mi te sekwencje dźwięków utknęły w głowie, że każdy krok w Wiedniu wystukiwałam w rytm ich muzyki. Do Wiednia dotarliśmy przed północą, a następnego dnia wybraliśmy się na długi spacer po mieście. Trochę na oślep, trochę po omacku, ale szybko nadrobiliśmy braki i jak na całkowitych nowicjuszy, udało nam się sporo zobaczyć, a przede wszystkim dobrze zjeść. Na śniadanie trafiliśmy do poleconej nam knajpy Motto am Fluss, znajdującej się tuż nad Dunajem.

IMG_2863IMG_2860 IMG_2867

P. zamówił kanapkę typu club sandwich, w której było wszystko. Szynka, jajko, ser, awokado, cuda niewidy. Całość była przepyszna, przede wszystkim dlatego, że każdy składnik był świeży, soczysty i naprawdę dobrej jakości.

IMG_2876IMG_2880

Ja wzięłam wegetariański zestaw, z warzywami pokrojonymi w słupki, kanapką z twarogiem, a drugą ze szpinakiem i jajkiem. Awokado obok było posypane gruboziarnistą solą. Smakowało najlepiej, a chleb, na którym podane były składniki był z tych ciężkich i wilgotnych, czyli takich, jakie lubię najbardziej. Do tego green smoothie i jestem gotowa na dalszy spacer.

IMG_2881IMG_2883 IMG_2893 copy IMG_2899

Muszę przyznać, że w tej podróży odpoczywałam od aparatu, stąd moja nadaktywność na Instagramie. Najwięcej zdjęć zrobiłam telefonem, a lustrzankę przejął P. Miałam ze sobą również Instaxa i Smenę, więc początkowo działaliśmy na cztery ręce, ale w czasie podróży uszkodziłam Smenę i trochę mi się rozpadła w rękach. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. W międzyczasie byliśmy na najpopularniejszej wiedeńskiej kawie melange, czyli tak zwanej kawie z pianką. Do kawy zamówiliśmy torcik Sachera. Spędziliśmy miłe popołudnie z dawno niewidzianą Basią, w typowo wiedeńskiej kawiarni – z eleganckim wystrojem, pięknymi żyrandolami i kawą podaną na tacy. Na obiadokolację poszliśmy do Hindusa, ale zdjęć jedzenia już nie będzie. Wieczór spędziliśmy bez aparatów. Pozostaje sam Wiedeń. I magiczna kwiaciarnia pod katedrą, w której wszyscy zatrzymywali się, by zrobić zdjęcia.

Processed with VSCOcam with s2 presetIMG_2909-2 IMG_2914IMG_2925Processed with VSCOcam with f2 preset IMG_2948 IMG_2942Processed with VSCOcam with f2 presetIMG_2952 IMG_2964 Processed with VSCOcam with f2 preset

Jednodniowy Wiedeń oczarował architekturą, zadbanymi kamienicami i brakiem pośpiechu. Zupełnie inna perspektywa życia – bardziej spokojna i bez tego wiecznego pędu, który ciągle gdzieś nam towarzyszy w Warszawie. Dobrze było tu pobyć i spotkać miłe osoby, które doradziły, gdzie zjeść i/lub poszły z nami na kawę. Następnego dnia wyruszyliśmy w dalszą podróż, w jeszcze piękniejsze miejsce.

19 przemyśleń nt. „Wiedeń, melange i Kraftwerk

  1. Nigdy w Wiedniu nie byłam, ale po Twoim wpisie otwieram ponownie plik na pulpicie zatytułowany „Podróże” i pogrubiam czerwoną czcionką Wiedeń właśnie :)
    Cudowne miasto! Prześliczne zdjęcia i mam nadzieję, że jeszcze wspanialsze wspomnienia :)

  2. uwielbiam wiedeń! kiedy tam byłam to w jakiejś dzikiej ekstazie i natchnieniu napisałam na odwrocie znalezionego w kieszeni paragonu coś w stylu „obiecuję sobie i wszystkim dookoła, że jeszcze tu wrócę!!” i rzuciłam w przestrzeń przy kunsthistorischen museum :D właśnie ten spokój, porządek i jasność (!) mnie najbardziej ujęły.

  3. Hey there this is kinda of off topic but I was wondering if blogs use WYSIWYG editors
    or if you have to manually code with HTML. I’m starting a
    blog soon but have no coding skills so I wanted to get advice from someone with experience.
    Any help would be greatly appreciated!

  4. Mam nadzieję, że kiedyś moja Łódź będzie mogła chwalić się czystymi kamienicami. Ma potencjał, dlatego mocno w to wierzę. Nie mogę się doczekać dalszych części relacji, bo ta wasza podróż była wspaniała.

    Też bym chciała spotkać się z Bachą, kurde.

  5. Tola – piękne imię – moja 3-letnia córeczka została nim obdarowana przez nas :-) A Wiedeń kocham – mogłabym mieszkać, chodzić tymi ulicami bez ustanku :-) Pięknie go przedstawiłaś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *