Mam 27 lat i nie narzekam

Mam 27 lat i mogłabym narzekać, że nasze pokolenie jest leniwe, nietolerancyjne, roszczeniowe. Ale tego nie robię. Nie narzekam, bo obracam się wokół ludzi, którzy motywują mnie do działania. Pasja, która stała się moją pracą dała mi więcej energii i satysfakcji niż wszelkie inne podjęte wcześniej działania. Nie narzekam, bo robię to, co kocham. Chociaż droga do tego momentu nie była łatwa, i nadal nie jest, ale do nikogo nie mam o to pretensji ani żalu. Po prostu działam i inwestuję w siebie.

Od zawsze lubiłam się uczyć. Gdyby wybierałam studia humanistyczne, kierowałam się sercem. Miłością do książek (bibliotekoznawstwo) i do człowieka (psychologia). Brak perspektyw i brak pracy – mówili. Brak twardych umiejętności – mówili. Mogłam wybrać inaczej, ale z drugiej strony wierzyłam, że tylko działanie w zgodzie ze sobą przyniesie mi korzyści. Nawet jeśli na początku nie materialne, to na pewno rozwijające siebie, a rozwój w pewnym momencie musi się opłacić. Naiwność? Być może, ale na pewno autentyczność. Wybrałam jedne studia, drugie studia, trzecie studia. W międzyczasie pracowałam lub chodziłam na staże. Znałam wartość pieniądza, ale moim życiem rządziło coś innego – samoświadomość. Największa inwestycja to zrozumienie siebie, swoich potrzeb, odkrycia braków i uzupełnienia ich właściwie, bez poczucia zatracania siebie – w czymkolwiek.

Nie ma dla mnie nic bardziej wartościowego niż życie w zgodzie ze sobą, nawet jeśli tę zgodę ciągle ktoś z zewnątrz chciałby podważać. Ludzie, którzy myślą, że mają monopol na szczęście, wszelką odrębność traktują jak dziwactwo lub krytykują. Teraz nie pracuję od do. Mam wolny zawód, z chęcią wyjdę w ciągu dnia na obiad, ale to nie oznacza, że nic całymi dniami nie robię. Nauczyłam się doceniać siebie i swoje życie, bez względu na to, jak ktoś inny na nie patrzy. Cieszę się z małych rzeczy i czekam na większe. Czekam i działam, a nie żądam. „Bo mi się należy”. Nic mi się nie należy. Każdego dnia pracuję nad sobą i wiem, że to, co powoduje, że jestem szczęśliwa to nic materialnego, ale obecność w miejscu, które daje mi poczucie pewności, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Ze wsparciem najbliższych, którzy czasem wierzą bardziej niż ja. Wierzymy wspólnie w siebie i w swoje możliwości. Z pokorą patrzę na swoje życie i próbuję znaleźć swoje miejsce. Nie narzekam, ale zaczynam od siebie. Czynniki mogą być niesprzyjające, ale wewnątrz szukam spokoju, który zagwarantuje mi, że jakkolwiek nie będzie – ja będę czuła się dobrze sama ze sobą i z tym, co robię. A do zrobienia mam jeszcze dużo.

IMG_8927

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie Wojtek Kardyś i jego wpis na blogu: Mam 26 lat i nie narzekam. Postanowiłam dołączyć do akcji #NIEnarzekam.

17 przemyśleń nt. „Mam 27 lat i nie narzekam

  1. Dziękuję! Dziękuję Ci za ten wpis, bo to jest to, czego dzisiaj potrzebowałam. Po ciężkim czasie, pełnym dylematów i pytań „co dalej?”, szukam w sobie równowagi i spokoju. Szukam swojego miejsca. Chyba w końcu nadszedł czas, żeby powiedzieć stanowcze nie wszystkim tym Najmądrzejszym, którzy mają dobre rady. Bo przecież w tym wszystkim to ja się liczę, to moje życie i to ja muszę być pewna.
    Świetny wpis. Podziwiam odwagę i to, że poszłaś pod prąd. Mi tej odwagi brakowało, a dzisiaj bardzo tego żałuję.

  2. i właśnie dlatego tu jestem. lubię, lubię Cię czytać, robię to z ogromną przyjemnością. O czymkolwiek nie piszesz – odpoczywam u Ciebie.

  3. Tola, Brawo! Szczerze ciesze sie z Twoich sukcesow i w pelni dopinguje w realizacji marzen. Za kazdym razem, gdy ogladam Twoje prace, usmiecham sie pod nosem. To jest to, co zawsze chcialas robic, do czego jestes stworzona. Gratuluje i podziwiam! Xxx

  4. piękne. podpisuję się pod tym i potwierdzam, że taką właśnie osobą jesteś – rzetelną, pracowitą, pokorną i śmiało idącą za tym, co czujesz w sercu. tak trzymaj. wiesz dobrze, że mocno kibicuję Twoim talentom i rozwojowi. jestem Twoją fanką. (:
    ostatnio ktoś mnie o Ciebie spytał i krótko opisałam Twoją osobę: „taka pokorna dziewczyna o pięknym sercu”. dziękuję za to. <3

  5. Bibliotekoznawstwo, ale fajnie! Moja mama byla/ jest bibliotekarzem, choc nie pracuje juz w zawodzie. Ciesze sie, ze sa tacy ludzie jak ty. :) Pozwala mi to wierzyc w powodzenie moich planow na przyszlosc. Ciesze sie, ze twoja pasja pozwala ci sie utrzymac. Trzymam kciuki i nadal obserwuje teojego bloga;-)

  6. Hej! Bardzo fajny, „ciepły” tekst!
    Mam pytanie – co konkretnego fotografujesz? Śluby, sesje narzeczeńskie itp, czy może na stałe współpracujesz z jaką firmą?
    pozdrawiam!

  7. Zachwycona obrazem i literą chętnie pogratuluję bloga:) a ten wpis….mam nadzieję, że kopnie mnie w d… (za przeproszeniem). Zachęci do działania i zmiany by robić to co się lubi, a nie co Musi się lubić. „Zaczynam od siebie” zaczynam od teraz! :) Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *