Mai in Berlin

Wycieczka do Berlina przyda się każdemu, kto potrzebuje nabrać dystansu. Luz i bezpretensjonalność widoczne na ulicy wywołują uśmiech i zastanowienie, czemu w Polsce wszyscy muszą się tak spinać, przebierać, udawać. W Berlinie tego nie ma. Na każdym kroku można spotkać ludzi, którzy nie przejmują się swoim wyglądam (a przynajmniej na takich wyglądają), a jednocześnie mają swój własny styl. Wyjście do knajpy to nie powód do lansu, ale do miłego spędzenia czasu z bliskimi albo samotnie – z książką czy gazetą. Swoją drogą, to drugie to piękny widok. Kolejna majówka w tym mieście sprawiła, że wracam pełna inspiracji. Do jedzenia, do tworzenia i do życia.

Standardowo, nasz wyjazd wiązał się z chęcią zjedzenia dobrych rzeczy i oderwania się od rzeczywistości pędzącej Warszawy. Po raz pierwszy pojechaliśmy do Berlina autem, co okazało się wybawieniem, gdy drugiego dnia przez kilka godzin padał deszcz, a my zamiast moknąć na dworze, wskakiwaliśmy w auto i jeździliśmy, gdziekolwiek nas oczy poniosły.

KREUZBERG

Tym razem nocowaliśmy w okolicach Kreuzbergu, więc po przyjeździe tam skierowaliśmy pierwsze kroki. Akurat trwał festiwal My Fest, na którym byliśmy też rok temu. Dużo muzyki, tańczących ludzi na ulicach (ach, ten luz!) i kamienice, które swoim obłędnym błękitem przyciągały uwagę.

IMG_8329 IMG_8339IMG_8374IMG_8367jpg berlin2IMG_8779

MITTE

Wieczorem pojechaliśmy do Mitte, by przejść się po naszej ulubionej uliczce Auguststrasse, pełnej małych galerii i wystaw fotograficznych. Krążyliśmy wokół Rosenthaler Platz i Hakesches Markt, ciesząc się z ostatnich promieni słońca i przyglądając się ciemnym chmurom, które nie zwiastowały niczego dobrego, jak się okazało następnego dnia.

IMG_8379 IMG_8381jpg berlin4 IMG_8404jpg berlin3 IMG_8432IMG_8422jpg berlin5 IMG_8450IMG_8414

Drugi dzień upłynął pod znakiem deszczu, kursowania od knajpy do knajpy i jeżdżenia autem po mieście. Pod wieczór pogoda trochę się uspokoiła, więc ciepło ubrani w szaliki i czapki spacerowaliśmy wokół Mitte.

IMG_8507 IMG_8479jpg berlin6

Tak naprawdę dopiero trzeciego dnia (dnia wyjazdu, jakżeby inaczej) wyszło piękne słońce, więc po zjedzeniu śniadania, przeszliśmy się na długi spacer do naszej ulubionej dzielnicy.

PRENZLAUER BERG

Idealne miejsce do leniwych spacerów, odkrywania perełek architektury i cieszenia się z dobroci oferowanych przez prawie każdą napotkaną knajpkę. Po drodze zaliczyliśmy fotoautomat, który niestety połknąć jedną czwórkę zdjęć. Dalej było już tylko lepiej.

IMG_8669 IMG_8680 IMG_8683 IMG_8697jpg berlin8 IMG_8710 IMG_8731jpg berlin7

8 przemyśleń nt. „Mai in Berlin

  1. Ahh,jak Ci zazdroszczę tego wyjazdu,bo osobiście Berlin po prostu uwielbiam! byłam tam dwa lata temu z koleżanką i był to akurat ostatni przystanek naszego mini eurotripu – ostatni,ale najlepszy! strasznie dużo tam zieleni,prawda? i zgadzam się z Twoimi uwagami,odnośnie tego miasta.bije z niego niesamowicie pozytywna energia,czego chyba nie każdy spodziewa się jadąc tam po raz pierwszy.jak dla mnie,Berlin i Warszawa mają coś wspólnego (pod kilkoma względami),coś co mnie osobiście przyciaga i fascynuje-miasta o długiej,pisanej różnego rodzaju przeżyciami historii,która cały czas się toczy i wciaga każdego kto do nich zawita.

    ps.zdjęcia oczywiście rewelacyjne,ale to jak zawsze u Ciebie ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *