Miesięczne archiwum: Wrzesień 2013

Top of the lake

Chciałam dodać te zdjęcia bez słów. Ale Ewa lubi słowa. Lubi, jak o niej piszę i jak powstaje cały proces twórczy. Najpierw w głowie, a później niewiele myśląc, bierzemy sprawy w swoje ręce. Wyjeżdżamy. Jezioro, łódki, jesień. Zachodzi słońce. Boimy się, czy zdążymy. Jesteśmy we dwie i tafla jeziora. Nie czujemy chłodu. Jesteśmy skupione. Nad nami czuwa dwóch mężczyzn. To nie może się nie udać. Zobacz więcej

My stepping stone

Do Krakowa lubię wracać o każdej porze roku. Tym razem późna zeszłoroczna jesień, początek grudnia 2012. Jeszcze bez śniegu, ale już mroźnie. Nastawiam się na tę trudną porę roku miłymi analogowymi zdjęciami. Może w tym roku też uda nam się złapać parę słonecznych promieni w Małopolsce. Kraków to moje miasto-odskocznia. Trzy godziny stąd i czuję, jak zmienia się perspektywa. Wracam pełna inspiracji. A Wy, macie takie swoje miasta? Zobacz więcej

Przekleństwa niewinności

Na wakacje często zabieram ze sobą klasyków. I chociaż od mojego wyjazdu minęły już dwa miesiące, to nadal nie opisałam wszystkich książek, które wtedy przeczytałam. Jak to się ładnie mówi, lepiej późno niż wcale. Także tak. Akurat wyszło nowe wydanie Przekleństw niewinności, więc postanowiłam, że odświeżę sobie tę powieść. Po raz kolejny obejrzałam też film i poczułam, jak wielką moc ma historia sióstr Lisbon. Już jedna z pierwszych scen, gdy Cecilia na pytanie lekarza, czemu chciała popełnić samobójstwo, odpowiada: najwyraźniej doktorze, nie był pan nigdy 13-letnią dziewczynką – jest dla mnie kwintesencją całego filmu. Zobacz więcej

Rome on my mind

Gdy mama zapytała mnie, czy pojadę z nią kiedyś do Rzymu, długo nie musiałam się zastanawiać. Propozycja wypowiedziana na głos szybko stała się rzeczywistością. Raz dwa znalazłam tanie bilety lotnicze i decyzja zapadła. We wrześniu Rzym. Trzy noce, ale tak naprawdę dwa pełne dni. Czasu niedużo, ale wystarczająco, by zachwycić się na tyle, że chce się wrócić. I to nie raz. Z dzieciństwa pamiętałam stolicę Włoch jako zakorkowane, zatłoczone, ale piękne miasto. Podczas tej podróży doszły nowe wspomnienia. Zobacz więcej

Zanim dopadnie nas czas

Zanim dopadnie nas czas to książka z cyklu tych, które skłaniają do myślenia tuż po przeczytaniu, ale niekoniecznie zostają na dłużej w pamięci. To, co znajduje się na czwartej stronie okładki zupełnie nie oddaje całej historii. W opisie wydawca kładzie nacisk na rewolucję cyfrową, jaka miała miejsce w ostatnich latach. Nawiązywanie do „ściągania kawałków z neta” to zupełnie nietrafiony zabieg marketingowy. Powieść obroni się sama. Złożona z wieku historii ludzi, którzy żyją obok siebie i nie zwracają uwagi na uciekający czas. A gdyby tak na chwilę się zatrzymać? Zobacz więcej