W stronę morza

Dokładnie dziś minął miesiąc od powrotu z Rodos. To miejsce nie daje o sobie zapomnieć, zwłaszcza mała miejscowość Lindos, która bardzo przypominała nam przeurocze Santorini. Wracam do tamtych chwil. Lipcowe upały rozpływające się w silnym wietrze, zderzenie dwóch mórz na skraju wyspy, greckie pyszności rozpływające się w ustach. Najmilsze wspomnienia związane z tym, co kojarzy się z wolnością. Wiatr we włosach w kabriolecie i zwiedzanie wyspy na własną rękę. Czuję, że następna podróż będzie zupełnie niezaplanowana, tymczasem zostawiam was ze zdjęciami.

8 przemyśleń nt. „W stronę morza

  1. Cudo! Mieliście jakieś posiłki w hotelu, czy chodziliście do miejscowych restauracji?
    Lecę w przyszłym tygodniu na Kretę i też zastanawiamy się z chłopakiem nad wynajęciem jakiegoś autka/skutera, żeby pozwiedzać na własną rękę. To chyba dobry pomysł, z tego co widzę:)

    1. świadanie i kolacje w hotelu, a na obiad na mieście.
      na Krecie jest przeprzepięknie, piękniej nawet niż na Rodos.
      koniecznie wynajmijcie auto i jedźcie nad zatokę Balos i na plażę Elafonissi – to najpiękniejsze miejsce na ziemi, z różowym piaskiem. droga jest kręta i przez góry – ale warto!

    2. Dziękuję! Mamy hotel w miejscowości Agios Nikolaos i jak patrzę teraz sobie na mapę, to Balos i Elafonssi są zupełnie po drugiej stronie wyspy. Ale, z drugiej strony, Kreta przecież nie jest taka ogromna, zawsze można spróbować dłuższej wycieczki:)

  2. Ale cudowne zdjęcia!! A o Grecji cały czas marzę i takim zwiedzaniu-jeżdżeniu także…niech już będą przyszłe wakacje ;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *