Miesięczne archiwum: Sierpień 2013

VI Misz-Masz

Wpadłam dziś do Blue City na targi mody Misz-Masz, które z powodzeniem już po raz kolejny organizuje Zuzolińska. W planach miałam przywitanie się z Zuzą i szybki przegląd kolejnych kolekcji młodych polskich projektantów. Część rzeczy była mi dobrze znana, ale trafiłam też na nowe perełki. Zakochałam się w bieliźnie Rilke, zwróciłam uwagę na cudny plecak marki Marshmallow oraz kolorową i lekką biżuterię Kasi Litewki. Chętnie wykupiłabym wszystkie t-shirty D-Design, a do pracy chodziłabym tylko w sukienkach marki Borska i Good Enough. Nic tylko wygrać w totka i kupować! Zobacz więcej

Zjadanie zwierząt

Odkąd pamiętam, do mięsa miałam stosunek obojętny. Pomijając czasy dzieciństwa, kiedy moim ulubionym posiłkiem był kotlet schabowy. Zamawiałam go wszędzie, w każdej restauracji, nawet nad morzem. Wszyscy jedli ryby, ja – frytki i schabowe. Te czasy minęły bezpowrotnie. W pierwszych latach dorosłego życia studenckiego żywiłam się głównie tostami z serem i majonezem. Szybko zauważyłam efekty (khy khy). Miałam dwie lewe ręce do gotowania, a raczej tak mi się wydawało i w związku z tym omijałam garnki i patelnie szerokim łukiem. Żywiłam się gotowcami.

Food-trucki, prosecco i ostatnie dni lata

W taki dzień jak dziś można oszaleć z powodu kulinarnego szczęścia. Zjazd food-trucków w Niedorzecznych rozpoczął się nieśmiałym podpatrywaniem, w którym wozie jakie jedzenie, a skończył się zmasowanym atakiem fanów burgerów, taco i wszelakiego mięcha. Chociaż wegetarianie też mieli co przegryźć. Przyjechałam z myślą pozaglądania innym w talerz, ale nie mogłam się oprzeć niektórym smakom. Z Bzu wręcz wzdychałyśmy do kilku dań, aż w końcu wzięłyśmy sprawy w swoje ręcę i poszłyśmy zamawiać. Zobacz więcej

Kępa cafe

Jedna z najbardziej uroczych wegańskich knajp w Warszawie. Ukryta w gąszczu uliczek na Saskiej Kępie przyciąga bezpretensjonalną atmosferą i przede wszystkim smacznym wegetariańskim i wegańskim jedzeniem. Kasze (10 zł) i zestawy z pastami za (15 zł) są przepyszne, pięknie podane (ach, te słoiki!) i idealne na mój rozmiar żołądka. Tak naprawdę można zamówić tu różne kombinacje kasz: od gryczanej po jaglaną. Do tego zdrowe shoty – pełne witamin i zdrowych składników. W niedzielę odbywają się tu brunche, a od czasu do czasu prowadzone są warsztaty kulinarne. Mam w planach odwiedzać to miejsce tak często, jak tylko będę mogła. Zwłaszcza, że w najbliższym czasie postanowiłam nie jeść mięsa, ale o tym w następnym poście. Zobacz więcej

W stronę morza

Dokładnie dziś minął miesiąc od powrotu z Rodos. To miejsce nie daje o sobie zapomnieć, zwłaszcza mała miejscowość Lindos, która bardzo przypominała nam przeurocze Santorini. Wracam do tamtych chwil. Lipcowe upały rozpływające się w silnym wietrze, zderzenie dwóch mórz na skraju wyspy, greckie pyszności rozpływające się w ustach. Najmilsze wspomnienia związane z tym, co kojarzy się z wolnością. Wiatr we włosach w kabriolecie i zwiedzanie wyspy na własną rękę. Czuję, że następna podróż będzie zupełnie niezaplanowana, tymczasem zostawiam was ze zdjęciami. Zobacz więcej

A ty, masz swojego łososia atlantyckiego?

Najlepsze prezenty to te absurdalne i takie, których bym się nie spodziewała. Łosoś atlantycki zdecydowanie trafił w mój gust. Chociaż znamy się dopiero kilka dni, wiele nas już łączy. Wspólne łóżko (łososiowa poduszka to jest to!), wspólny mężczyzna (śpimy we trójkę) i wspólne podróże. Biorę go pod pachę i w drogę. Dziś wylądował nad Zegrzem. Największe zainteresowanie budził wśród dzieci. Proszę pani, czy ta ryba jest prawdziwa? Pewnie! W sąsiedztwie ma kumpla okonia, także jeszcze trochę i otworzymy akwarium. PS Czy z dzieciństwa się wyrasta, bo ostatnio zaczynam w to wątpić ;) Zobacz więcej