Miesięczne archiwum: Maj 2013

Kukbuk

Kukbuka miłośnikom jedzenia nie trzeba przedstawiać. Nieważne, czy uwielbiasz gotować w swojej własnej kuchni czy dajesz się uwieść potrawom przygotowanym przez restauracyjnych kucharzy, istotne jest to, że jesz nie tylko po to, by żyć, ale by się cieszyć jedzeniem, smakować, próbować i eksperymentować. Kukbuk jest dla wiecznie głodnych, dla spragnionych kulinarnych wrażeń. Wielki format, piękne zdjęcia, przepisy dostosowane do sezonowych zachcianek, felietony pisane przez najlepszych. To wszystko sprawia, że przez ponad godzinę czytania nieustannie cieknie ślinka, a nad kartkami unosi się zapach pysznego jedzenia. Zobacz więcej

My fest, Kreuzberg, Berlin

1 maja. Kreuzberg, typowa dzielnica imigrancka. Berlińczycy wiedzą, jak się bawić. Trwa My Fest, podczas którego odbywa się kilkadziesiąt koncertów. Na ulicach mnóstwo ludzi. W powietrzu mieszają się zapachy indyjskiego curry, niemieckich wurstów i meksykańskich potraw. Niektórych próbujemy. Pijemy świeży sok z pomarańczy, kubek za 1 euro. Spacerujemy. Zdecydowanie wolę bardziej kameralne imprezy, ale ten festiwal pod względem ludzi i jedzenia był niezwykle ciekawy. Zobacz więcej

Berlin – gdzie i co zjeść?

Gdy myślę o Berlinie, mam w głowie obraz krainy dobrą kawą i azjatyckim jedzeniem płynącej. Nie wyjechaliśmy stamtąd bez spróbowania currywursta, ale to zdecydowanie nie moje smaki. Tym razem skupiłam się na kawiarniach i śniadaniach, które wyjątkowo celebrowaliśmy. Oto subiektywna lista knajp, w których kawa leje się strumieniami, a przy okazji można zjeść coś smacznego. Zobacz więcej

Why berlin?

Od kilku dni zastanawiam się, dlaczego Berlin. Myślę o tym mieście w kategorii niewielu miejsc, w których mogłabym mieszkać. Moja wielka miłość do Warszawy (wiem – korki, wiem – spaliny, wiem – wszechobecny pęd, ale mimo to!) przejawia się tym, że nie wyobrażam sobie życia gdzieś indziej, tu mam wszystko, dostęp do kultury, wielu festiwali, koncertów, warsztatów… ale gdy jadę do Berlina, poważnie myślę o przeprowadzce. Wiem, że czym innym jest kilkudniowy pobyt i oderwanie od codzienności (wtedy tego typu decyzje łatwo zaprzątają głowę odpoczywającego), a czym innym jest stałe zamieszkanie, ale mimo wszystko czuję, że to jest moje miasto. Zobacz więcej

Miss maja

Majówka w Berlinie już za nami, ale zanim na blogu pojawią się zdjęcia z mojej ulubionej europejskiej stolicy, chciałam was zaprosić na burgera, i to nie byle jakiego! Tradycją jest, że na początku każdego miesiąca w Warburgerze pojawia się nowa propozycja – był mister lutego ze szpinakiem, chutneyem pomidorowym i śmietankowo-kremowym serkiem z włoskimi orzechami, señor styczeń z salsą pomidorową, wędzonym chilli, kaktusem marynowanym, nachosami, kolendrą i czerwonym cheddarem czy chociażby (mój ulubiony!) mister marzec z marynowaną słodką gruszką, serem roquefort, konfiturą z żurawiny i rukolą. Zobacz więcej