Time for reading

Kuszą przyciągającymi okładkami, ulubionymi nazwiskami i zapachem papieru. Chociaż zajmują już całą ścianę, to zawsze znajdzie się dla nich miejsce. Książki. Moje małe uzależnienie, które nie krzywdzi nikogo, oprócz mojego portfela, a i ten jakoś specjalnie się tym nie przejmuje. Największy ból jest wtedy, gdy w ciągu dnia tak mało czasu na czytanie.
Średnio raz na kilka miesięcy obiecuję sobie, że nie kupię nic nowego, dopóki nie przeczytam wszystkich tych książek, które leżą pokornie w mieszkaniu. Aby dotrzymać postanowienia, musiałabym nie zaglądać na strony wydawnictw, księgarnie omijać szerokim łukiem, a najlepiej w ogóle nie wychodzić z domu, tylko czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Ale w międzyczasie zawsze znajdzie się jakaś okazja. Jak nie wyprzedaż, to tania książka. Moje serce (i wola) muszą być silne, i ostatnio coraz częściej są.
Ostatni mój zakup to Intryga małżeńska Jeffreya Eugenidesa. Nie mogłam się oprzeć autorowi Przekleństw niewinności. Za to zupełnie zapomniałam o nowych opowiadaniach Alice Munro, więc wpisuję je na listę do przeczytania, gdy tylko będzie ku temu okazja. Parę dni temu serce zabiło mi mocniej, gdy usłyszałam o zbliżającej się premierze nowej powieści Majgull Axelsson. Co robić, jak żyć (i kiedy to wszystko przeczytać)?
Tak mogłaby brzmieć moja historia uzależnienia. Na szczęście rozsądek (na zmianę z intuicją) podpowiadają mi, jak znaleźć czas na czytanie i nie zwariować. Kilka minut w drodze do pracy, kilkanaście w drodze do szkoły, kilkadziesiąt przed snem. Oraz wieczne czekanie na wakacje, podczas których nadrabiam wszelkie zaległości. Tam, w tym roku wyjątkowo dużo książek czeka na mój urlop.

20 przemyśleń nt. „Time for reading

  1. Mój stosik lektur też oczekuje aż w końcu znajdę czas i wszystko przeczytam… Pomysł z uporządkowaniem kolorystycznym książek – efektowne, nie powiem ;)

  2. Tolu! Ale mi sprawiłaś przyjemność tym postem:) Nic bardziej nie poprawia humoru niż oglądanie ładnych ludzi wśród ładnych książek. Zazdroszczę Ci Twojego księgozbioru i widzę, że wszystko kolorystycznie do siebie pasuje:)
    Czytanie jest fajne!

  3. uwielbiam czytać książki,inni mają papierosy,alkohol ja mam muzykę i książki
    puki co jestem uzależniona od rodziców więc to ich portfel często cierpi:)
    też nadrabiam zaległości w wakacje ale staram się znaleźć czas choć na dwie książki w miesiącu
    idealnym sposobem okazały się ebooki które nie zastąpią papierowej książki ale kiedy mam wątpliwości czy kupić książkę są niezwykle przydatne

  4. Majgull Axelsson – nie znam, powiesz coś więcej o jej literaturze? Jakie to pisanie? :)
    PS. Książki cudne. Cudna Ty.

  5. czytając ten wpis zerknęłam na moje półki z książkami i dostrzegłam, że brakuje mi tych w niebieskich okładkach. czy to jest wystarczający powód, aby zajrzeć do księgarni? ;-)

  6. Ja od kilku lat mam zasadę kupowania 2-3 książek w miesiącu – jak nie w Empiku, to na Amazonie (przy 25 funtach wysyłka do PL gratis z Super Saver Delivery, polecam!), gdzie książki są po prostu tańsze (lecz po angielsku). Wczoraj zgarnęłam właśnie „Intrygę Małżeńską” i „Przekleństwa” – właśnie dla pięknego wydania (to nic, że „Przekleństwa” mam już po angielsku ;-)). I mogłabym tak bez końca. I też sobie wmawiam, że przecież będę miała czas żeby je wszystkie przeczytać :D

    Ps. Różowe okładki z numerami „1”, „2”, „3” – zdradzisz co to, bo nie mogę doczytać ze zdjęcia :)

    1. ja próbuję nie karmić potwora, jakim jest empik, skupiam się na mniejszych księgarniach, ale ten amazon to super pomysł :)
      różowe okładki to trylogia murakamiego „1Q84”.

    2. Rozumiem, choć czasem z mniejszymi księgarniami jest tak, że nie zamówię np. Toma Wolfe czy jakiejś książki Bukowskiego. Przynajmniej zamawiam online i oszczędzam…5 PLN :-D

      A Murakami – warto tą trylogię przeczytać? Ja zatrzymałam się na Norwegian Wood i jakoś nie dałam rady. Potem chciałam kupić Kronikę ptaa nakręcacza i Kafkę nad morzem ale oczywiście się nastawiłam na nie i tak oficjalnie nie przeczytałam ani jednej książki Murakamiego.

    3. Murakami jest nierówny, ta trylogia również. Przeczytałam z sentymentu, bo lubiłam jego książki. Ogólnie mi się podobały, ale dla kogoś, kto nie jest fanem, mogłyby być takie sobie ;)

      1. a ja właśnie od tej trylogii zaczęłam czytac Murakamiego i przepadłam:) Tak wiec ja osobiście polecam, jest dziwna momentami, ale to cały urok Murakamiego:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *