pardon, to tu | mały wojtek bistro

po niedzielnym egzaminie wreszcie znalazłam trochę czasu, by poświętować mijający czas, czyli kolejne urodziny. początkowo chciałam zarezerwować stolik w aioli (mając w pamięci pyszną deskę przekąsek), ale akurat w tym czasie zmienili politykę przyjmowania rezerwacji i nijak nie dało się z nimi dogadać. na szczęście przypomniałam sobie o jednym z naszych ulubionych wakacyjno-knajpianych miejsc – pardon to tu. dobrze się tam czuję, prawie jak w domu, a poza tym – każdy pretekst jest dobry, by zjeść ich przepyszną focaccię.
kolejny przystanek na naszej niedzielnej mapie to mały wojtek bistro. przyjemne miejsce na bifor. dosyć małe, ale pełne klimatu. wielkie kule na suficie i duże lustra tworzą dodatkową przestrzeń. kilka zdjęć poniżej.
wieczór zakończyliśmy w mecie, secie i galarecie. miałam ochotę na gzika, ale ten zupełnie rozczarował. nie dość, że bez ostrzeżenia był różowy (dodatek rzodkiewki?), to na dodatek niezbyt smaczny. za to wódka orzechówka w pewnych kręgach cieszyła się dużym powodzeniem.

5 przemyśleń nt. „pardon, to tu | mały wojtek bistro

  1. A mnie te zdjęcia przede wszystkim zaostrzają apetyt! Małego Wojtka nie znam, ale jest jeden decydujący powód, dla którego go odszukam i odwiedzę – nutella latte… :D
    P.S. a co do koncertów, to na Ellie i XX możemy się nawzajem wypatrywać;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *