październik 2012

brak tu comiesięcznych instagramowych wycinanek, ale raz na jakiś czas można, zwłaszcza, gdy ze złotej (okej, może trochę deszczowej) jesieni nagle zrobiła się zima i nastało wszechogarniające zimno. 
październik minął pod znakiem warszawskiego festiwalu filmowego (taak, muszę w końcu napisać o dwóch filmach, które widziałam!), czytania książki paula austera (recenzja poniżej), pierwszych ciepłych, domowych herbat, dużej ilości cappuccino wypitej w petit appetit i w green coffee, tradycyjnie już sporej ilości pieczenia (ach, muszle i ach, sernikobrownie) oraz pierwszego śniegu.
a na instagramie jestem pod nazwą: toluen.

9 przemyśleń nt. „październik 2012

  1. przypadkiem u mnie też dziś instagramowo-październikowy składak. Twój taki już bardziej zapowiadający nieuniknioną zimę, mój uparcie tkwiący w jesieni;) white plate nabyłaś?:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *