filmy sierpnia

kończy się sierpień, wiec przybywam z kolejną dawką filmów. na pierwszy ogień film lily (inaczej: lily sometimes; w oryginale: pieds nus sur les limaces), który obwieszczam produkcją miesiąca, a nawet półrocza. film opowiada historię dwóch sióstr, które wydają się nie mieć ze sobą wiele wspólnego. clara jest poważną i odpowiedzialną panią adwokat, a dużo młodsza lily jest jej zupełnym przeciwieństwem – szalona, ekscentryczna, niezrównoważona. po śmierci matki clara wraca na wieś, by zaopiekować się swoją nieprzewidywalną siostrą. i chociaż wydaje się, że lily to chodząca autodestrukcja, to na koniec okazuje się wybawieniem dla wiecznie kontrolującej się clary. piękny, ciepły film, podobny do martha macy may marlene. tematyka praktycznie ta sama, tylko zupełnie inne zakończenie.

kolejny film to happy, happy, czyli typowa tragikomedia w wykonaniu zdystansowanych do siebie i życia norwegów. kto lubi skandynawskie kino, ten będzie zachwycony. historia dwóch par, które próbują sobie radzić z problemami osób znudzonych związkami, a że rzecz dzieje się w małym miasteczku, wszystko szybko wychodzi na wierzch. film można opisać w trzech słowach: zimno, mrocznie, absurdalnie. 

lubicie serial girls? jeśli tak, to spodoba wam się tiny furniture, którego reżyserką i główną aktorką jest lena dunham. trzeba przyznać, że młoda dziewczyna stworzyła ciekawy projekt. jej bohaterka jest mało atrakcyjna, ma 22 lata i brak perspektyw na przyszłość. film został nakręcony w 2010 roku i jest praktycznie pełnometrażową wersją serialu girls. ostrzegam: ci, którzy już dawno dojrzewanie mają za sobą, mogą poczuć się znudzeni. 

ostatni film to dokument o wdzięcznym tytule jiro dreams of sushi. jiro od czterdziestu lat prowadzi słynny tokijski lokal sukiyabashi, w którym posiłek kosztuje minimum trzysta dolarów, a stolik trzeba rezerwować z miesięcznym wyprzedzeniem. jiro jest mistrzem w tym co robi. każdego dnia poświęca się pracy, nie uznaje urlopów i dowodzi, że codziennymi, małymi kroczkami można osiągnąć mistrzostwo. jiro to artysta, który wierzy w to, co robi, a potrawy, które przygotowuje, wyglądają obłędnie.

to tyle, jeśli chodzi o sierpniowe produkcje. pełna lista obejrzanych przeze mnie filmów znajduje się TUTAJ.

tymczasem uciekam się pakować, jutro budapeszt! :)

8 przemyśleń nt. „filmy sierpnia

  1. Na Jiro byłam w zeszłym roku podczas festiwalu filmów kulinarnych Film Food Festiwal, tak to się chyba zowie. W kinie kultura rozdawali sushi (stanowczo za mało). Film ma bajkowe zdjęcia, piękną muzykę i pokazuje to co kocham najbardziej u innych – PASJĘ. Reszty nie widziałam, ale nadrobię. Baw się dobrze w Budapeszcie!

    1. taak, jiro zdecydowanie ma pasję. z tych filmów polecam lily najszczególniej ;)
      oraz dziękuję za życzenia zabawowe. mam zamiar się bawić i odpoczywać :)
      cały czas szukam wskazówek, gdzie pójść i co zjeść ;)

  2. Nie wiem skąd się wzięłaś, ile masz lat, ani czym fotografujesz. Ale uwielbiam Cię cholernie od pierwszej chwili, w której tu trafiłam. I na pewno zostanę na dłużej :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *