inside my bag

zainspirowana wpisem jagi postanowiłam przejrzeć zawartość swojej torebki. jak widać na załączonym obrazku – nie ma tego dużo. na zdjęciu zabrakło półtoralitrowej wody, którą dźwigam do pracy każdego dnia oraz rzeczy nadprogramowych typu: dodatkowa torba z rzeczami na fitness.

standardowy zestaw wygląda właśnie tak:


1. telefon, wiadomo
2. carmex, bez którego moje usta nie przetrwałyby nawet połowy dnia
3. książka – odkąd jeżdżę autobusami, wreszcie mam czas na czytanie
4. portfel, w którym więcej kart zniżkowych niż wiadomo czego
5. klucz, z ulubionym minisłoiczkiem nutelli, który już jest na skraju życia i śmierci
6. smena, a nuż się przyda
7. kalendarz + notes, czyli ukochane moleskiny
8. okulary, bez których nie poznaję ludzi na ulicy
9. ładowarka, przy smartfonach bardzo przydatna na każdym kroku
10. portmonetka, na drobiazgi

a torba musi być duża, taka jak ta od rozwadowska bags!

19 przemyśleń nt. „inside my bag

  1. Bardzo fajne” wnętrze” i też nieźle wypełnione:) I zgadzam się, że torebka musi być duża, bo co to za frajda nosić maleństwo na ramieniu???:)))

  2. Po pierwsze torba cudna, po drugie dobrze wiedzieć, że wielbicieli „elitarnych” Moleskinów jest więcej;P Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii na temat Franzena, teraz czytam jego „Korekty”, „Wolność” już za mną.

    1. tak, na zmianę kupuję czarne z czerwonymi (moleskiny ;) a wolność – początkowo było trochę trudno przebrnąć, ale po 50 stronach jestem na tak! czytam i nie mogę się oderwać :)

  3. Fajnie, fajnie. Podoba mi się ta fioletowa portmonetka na drobiazgi:)
    U mnie w torebce dzieją się sceny dantejskie i dosłownie wszystko tam można znaleźć. Od ostrza skalpela po skarpetki:D
    Pozdrawiam!!

  4. „Smena – a nuż się przyda” – ja sobie też obiecuję, że będę nosić (jakikolwiek!) aparat ze sobą, żeby utrwalać miłe chwile i zbyt często zapominam…

    ps. wspaniała torba – uwielbiam taki odcień pomarańczu!

    1. smena jest bardzo lekka, dlatego najbardziej to ją lubię mieć przy sobie. zenit i canon nie nadają się na codzienne wędrówki, chyba że przemyślane ;)

  5. Jaka piękna Rozwadowska!!!!! Co za kolor!
    To chyba surowa skóra, nubuk, prawda? Jak się nosi? Nie farbuje Ci ubrań białych? Nie brudzi się mocno?
    Ja teraz się zastanawiam nad czymś większym od Klaudii i widziałam taką kobaltową… No i myślę, myślę. Czarnych toreb mam za dużo :)

    1. tak, nubuk, nosi się dobrze, chociaż z tyłu na dole lekko mi się zabrudziła (nie czyściłam jeszcze, bo się boję ;) ale nie brudzi swoim kolorem białych rzeczy. kobaltowa, wiem o której mówisz, też jest piękna!

      a ja czarną tylko jedną, o dziwo nigdy nie czułam się dobrze w czarnym ,a to przecież klasyka, teraz będę nadrabiać :]

  6. A jednak! Tak sądziłam, że to Rozwadowska <3! Cudowna! Podzielam twoją miłość do Moleskine i do Carmexu :)! Książkę "Wolność" mam na półce, czytałam Twoją recenzję i chyba niebawem po nią sięgnę (jak tylko dokończę Larssona) ;-)! Ale przyznam, że maleńkie torebki uwielbiam równie jak duże!

    1. rozwadowska, moleskine, carmex = love :)

      „wolność” polecam, chociaż początek może nie zachęcać, ale naprawdę warto.

      małe torebki są fajne, tylko ja mam z nimi taki problem, że mogę je gdzieś zostawić. a już kopertówki czy cokolwiek co mam nieść w ręku – 90% szans na to, że gdzieś je zgubię :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *